Kolejny pomost o świcie

Jakoś tak się złożyło, że znowu sfotografowałem pomost. Oto i on.


Aparat: Canon EOS 50D / Przysłona: F7.1 / Ogniskowa: 10mm / ISO: 200 / Czas migawki: 1/60 / Wywołanie z RAW: Lightroom3

4 myśli nt. „Kolejny pomost o świcie”

  1. kasia napisała kres(zamknięcie) .Można napisać dal(otwarcie).Czy jednak nie wpadłeś przemku na to,że tak ustawione zdjęcie daje „otwarcie” a nie kres, a dopiero zdjęcie wykonane z końca pomostu w kierunku lądu daje uczucie „zamknięcia”. Obraz jest wypełniony ,horyzont przybliża się gwałtownie i zamyka temat.Podobnie by działał ustawiony na końcu pomostu statek lub choćby łódź. Ciekawe jak to będzie wyglądało w przypadku tego pomostu.Czy potwierdzi optyczną prawdę manipulacji horyzontem.A tak po prawdzie zdjęcie wywołuje pewne wspomnienia i jest ujutne.

  2. Ja raczej bym to podpisał „osamotnienie”, bo pomost ma swój początek i koniec umiejscowione w wodzie. Nie można do niego wejść. Nie ma też żadnej łódki, którą można by dopłynąć. Jest sam i nic więcej. Niemy świadek mijającego czasu.

  3. Może i tak.Zamieniając to w ponury dowcip ,to pomost jest przykładem naszej gospodarki.Aby przejść na drugą stronę jeziora wystarczy przekładać elementy i nie oglądać się do tyłu.Tak czy inaczej,pisałem już do Ciebie o zasadach zamieszczania zdjęć w albumach.Ten pomost w różnych wersjach jest na to b.dobrym przykładem.Rób tak dalej to wrócę do żeglarstwa.;)

Dodaj komentarz