Kiedy tryby aparatu A (Av) i S (Tv) się nie sprawdzą?

Tryby półautomatyczne

Dostałem pytanie od Iwony: „Witam, mam takie nurtujące mnie pytanie odnośnie fotografowaniu na trybach półautomatycznych A i S ( w Nikonie). Ostatnio zapisałam się na kurs online w celu poszerzenia swojej wiedzy itp. i zauważyłam że ogromny nacisk kładzie się właśnie na prace na tych dwóch trybach. A dla mnie to strasznie niewygodne. Nie wiem, czy to dlatego że mam ciemny obiektyw. Po prostu pracując na trybie przysłony, ustawiając dowolną przysłonę mój aparat ustawia zawsze dłuższe czasy. Oczywiście mogę wtedy podbić ISO, ale narażam się na szumy. Zaznaczam, że jest to robione w ciężkich warunkach oświetleniowych, bo takie zdarzają się najczęściej, a przy próbie robienia zdjęć dzieci, gdzie to obiekty z reguły bardzo ruchliwe, to dość trudne zajęcie. I podobnie jest z trybem czasu, nie wiem czy to mój brak umiejętności? Wygodniej mi na manualnym trybie. Nie wiem jak z tym jest? Proszę o jakąś podpowiedź.”

Generalnie, to zdjęcia powinno się robić w takim trybie, który umożliwia realizację zaplanowanego ujęcia. W trybie manualny M kontrolujesz wszystkie parametry i to ty panujesz nad ekspozycją. Sprawdza się on doskonale np. w trudnych warunkach oświetleniowych i w fotografii studyjnej. Tryby A i S są wygodniejsze, jeśli nie chcesz ustawiać wszystkich parametrów, ale tak jak sama zauważasz są pewne granice ich użyteczności. Przy słabym oświetleniu, niskim ISO, ciemnym obiektywie i zdjęciach z ręki w trybie A, aparat dobierze dłuższy czas. Taki, który może powodować poruszenie. Po przejściu na trym M jednak nic się nie zmieni, tyle tylko, że ustawienie czasu będziesz musiała wprowadzić sama. I jeśli będziesz chciała mieć taką samą ekspozycję, to też będziesz musiała dać długi czas. Chyba, że celowo np. zdjęcie nie doświetlisz.

Tryby P, A, S, M to tylko inny sposób operowania aparatem. Wybierz ten, który najbardziej ci odpowiada. Ogólnie rzecz ujmując dla większości panowanie nad głębią ostrości będzie łatwiejsze w trybie A, a panowanie nad czasem naświetlenia w trybie S. Wygoda w tych dwóch trybów jest jednak ograniczona warunkami oświetleniowymi, skalą zmian wartości przysłony czy czasu naświetlania. W niektórych przypadkach łatwiejszy staje się tryb M. Czasami nawet, gdy fotografowi zależy na jak najkrótszym możliwym czasie migawki, to wcale nie wybiera trybu S (priorytet czasu) tylko A (priorytet przysłony) i ustawia największy otwór, podnosi ISO do akceptowalnej wartości ze względu na szumy i patrzy jak krótki czas migawki dobrał aparat.

Ten artykuł znaleziono w wyszukiwarce Google m.in. poprzez frazy:
  • fotografia tryb av

Jedna myśl nt. „Kiedy tryby aparatu A (Av) i S (Tv) się nie sprawdzą?”

  1. Ja też zazwyczaj robię zdjęcia w słabych warunkach oświetleniowych gdzie obiekt cechuje się duża dynamiką, a mianowicie na koncertach. Nie zawsze mam czas na eksperymentowanie z ustawieniami bo mogę stracić możliwość uchwycenia ciekawej chwili/. najczęściej korzystam z priorytetu migawki, a przesłonę i ISO (przy ustawieniu maks na akceptowalnym ze wzgl. na szumy poziomie) pozostawiam aparatowi. Aparat zazwyczaj otwiera przesłonę na maksymalny otwór jednocześnie sygnalizując, że powinien być on jeszcze większy. Mimo to zdjęcia „niedoświetlone” z koncertów mają swój urok a w przypadku gdy nagle oświetleniowiec da więcej światła na scene aparat koryguje ISO i ew przysłonę tak aby nie prześwietlić zdjęcia. Dzięki temu na mnie spada kontrolowanie czasu na takim poziomie jaki jestem w stanie utrzymać bez poruszenia.

Dodaj komentarz