Bezpieczeństwo fotografa – jak robić zdjęcia dzikim zwierzętom i nie zostać pożartym?

[artykuł sponsorowany]

Fotograf – człowiek, który jest świadkiem wielu różnych zdarzeń zatrzymuje je w bezruchu – wszystkie emocje, które mu towarzyszą, stoją nieruchomo na kliszy. Są na wyciągnięcie ręki, dotknięcie palca, ale jednak tego palca nie odgryzają. Oglądanie zdjęć jest bezpieczne. Fotografowanie może jednak być związane z pewnym ryzykiem.

Fotograf jest obserwatorem wielu różnych wydarzeń – nie jest niewidzialny, nie jest suflerem schowanym pod sceną, ani biernym podglądaczem zerkającym przez dziurkę od klucza. Jest jednym z uczestników, choć uczestnikiem, który chce pozostać niewidoczny. Jednak, żeby zrobić doskonałe zdjęcie – takie, które oddaje emocje danej chwili – trzeba podejść tak blisko, żeby w tę chwilę wejść całym sobą.

Takiego zdania był jeden z najsłynniejszych wojennych fotografów w historii – Robert Capa. Węgier, który obejrzał zza obiektywu kilka wojen (hiszpańską, chińsko-japońską czy II wojnę światową), uchwycił na swoich zdjęciach nie tylko obrazy, ale też emocje – jego zdjęcia były jak opowieści zatrzymane na chwilę. Najsłynniejsze fotografie pochodzą z operacji Overlord, w której Alianci spektakularnie zaatakowali wybrzeże Normandii, zderzając się z gradem kul z hitlerowskich karabinów. Mimo że przetrwało jedynie 11 zdjęć, okazały się one inspiracją dla Stevena Spielberga, kiedy tworzył film „Szeregowiec Ryan”. Capa podszedł maksymalnie blisko – wybiegł na brzeg razem z pierwszą dywizją, która wzięła na siebie najsilniejszą niemiecką ofensywę. Udało mu się jednak przeżyć.

Fotografia na dziko

Na co dzień fotograf – jeśli nie jest korespondentem wojennym – nie mierzy się raczej z takimi wyzwaniami, ale to nie znaczy, że uczestnicząc w zamieszkach, w mieście, jest niewidoczny. Capa nie nosił ze sobą broni, mimo tego, że ubrany był w żołnierski mundur. Jego jedyną bronią był aparat. Natomiast obecnie fotograf – w zależności od państwa, w którym przebywa – może mieć ze sobą choćby gaz pieprzowy służący do samoobrony. Powinien on pozwolić oddalić się na bezpieczną odległość. Więcej na ten temat znajdziecie tutaj: http://skuteczna-samoobrona.pl/gazy-pieprzowe/rodzaje-gazow-pieprzowych.

Równie niebezpieczne może okazać się robienie zdjęć dzikim zwierzętom, które w końcu czują i widzą więcej niż ludzie. Są w stanie więc bardzo szybko wyłapać podglądającego je fotografa, który w jednym momencie z łowcy staje się „zwierzyną”. Oczywiście mowa tu nie tylko o lwach, gepardach czy aligatorach, ale też o zwykłych psach, błąkających się ulicami. Ich historia może zainteresować niejednego miłośnika zdjęć. – Wspomniany wyżej gaz pieprzowy, który może uratować nam życie w zagrożeniu spowodowanym przez człowieka, na zwierzę zadziałałby z siłą wręcz zabójczą, dlatego angażując się w taki projekt lepiej zaopatrzyć się w specjalny gaz pieprzowy na psy – komentuje ekspert z portalu Skuteczna-Samoobrona.pl.

Pies psu nierówny. Im bardziej niebezpieczne rasy psów chcemy podglądać przez obiektyw, tym lepiej przygotowani musimy być. Warto też wiedzieć, której rasy pies faktycznie może być dla nas zagrożeniem, dlatego twórcy Skuteczna-Samoobrona.pl przygotowali również poradnik o agresywnych psach dla wszystkich, którzy chcą wiedzieć, jak cało wyjść z niespodziewanej opresji.

Jak całkowicie zniknąć?

Czy można jednak fotografować zwierzęta tak, żeby nie wzbudzać ich zainteresowania? Żeby nie być ani wśród nich, ani nawet w pobliżu? Żeby całkowicie zniknąć? Tak. Jeśli posiadamy fotopułapkę, która – po zamontowaniu choćby na drzewie – pozwoli nam uchwycić moment, w którym zwierze znajdzie się w zasięgu jej „wzroku”.

Najlepszy fotograf to niewidzialny fotograf – który potrafi zniknąć, wpisać się w tłum, wpisać się w tło. A jednocześnie stoi gdzieś z boku, widząc całe spectrum emocji i wyłapując te najbardziej intensywne.

Artykuł sponsorowany. Tekst i grafika: skuteczna-samoobrona.pl

Jedna myśl nt. „Bezpieczeństwo fotografa – jak robić zdjęcia dzikim zwierzętom i nie zostać pożartym?”

Dodaj komentarz