7 propozycji dla fotografa na wykorzystanie czasu w domu

Sytuację mamy mocno nietypową. Część osób musi zostać w domu, część jest do tego zachęcana. Generalnie jak na zdjęcia, to lepiej samemu lub w kilka raczej znajomych osób.

Jeśli jesteś w tej sytuacji, że więcej czasu przebywasz w domu, to mam dla Ciebie siedem propozycji na jego wykorzystanie i nie chodzi tu tylko o fotografowanie.

Kolejność przedstawionych propozycji nie ma tu znaczenia. Zobacz, czy coś z tego Ciebie zainteresuje lub uznasz, że warto na to poświęcić trochę czasu.

1. Przegląd starych zdjęć

Być może przyda się zrobić przegląd wcześniejszych zdjęć i sprawdzenie, czy nie ma tam takich, które warto na nowo obrobić. A może są jakieś zapomniane, a warte pokazania. Takim przeglądem możesz “odzyskać” część z pośród wcześniej zrobionych zdjęć. Będzie on też okazją do zaobserwowania własnych postępów, które niewątpliwie będą widoczne. To może być nawet takim pozytywnym impulsem, który doda Ci sił.

To zadanie może pochłonąć sporo czasu. Pomysł na nie podesłał Janek, który w jednym z komentarzy napisał “… pomysł na korektę starych zdjęć w moim przypadku jest zajęciem na tygodnie, a może i miesiące …”.

Ostatnio uaktualniając archiwum trafiłem na zdjęcia w podczerwieni, które robiłem osiem lat temu. Umieszczone są w obecnym wpisie. Zatem jest to ich internetowa premiera 🙂

Podczerwień

2. Aktualizacja archiwum fotograficznego

Mam nadzieję, że robisz kopie zapasowe swoich zdjęć. Jeśli nie, to warto się tym zająć. Swoje kopie robię na dysku zewnętrznym i zdjęcia mam przynajmniej w dwóch, a najczęściej w trzech miejscach. Jedna kopia w komputerze i dwie kopie na dyskach zewnętrznych. Jak zgrywam zdjęcia z karty pamięci, to najpierw pliki lądują do komputera, a później na dodatkowy dysk zewnętrzny. Dopiero wtedy czyszczę kartę i robię na niej miejsce na nowe zdjęcia.

Jeśli archiwum nie robi Ci się automatycznie, to warto zrobić jego aktualizację.

3. Odbitki na papierze

Skoro jesteśmy już przy archiwum i wcześniej zrobionych zdjęciach, to może warto dorobić odbitki do rodzinnego albumu. Przeważnie w czasie wakacyjnego wyjazdu powstaje bardzo dużo zdjęć. Później jednak brakuje czasu na selekcję i wybranie tych przeznaczonych do wywołania/wydrukowania na papierze.

Masz trochę czasu, to wybierz zdjęcia do dorobienia. Wspomnienie lata i miło spędzonego czasu może dodatkowo wywołać uśmiech na twarzy 🙂

4. Menu aparatu

Czy dobrze znasz menu swojego aparatu? Czy znasz wszystkie jego funkcje, ustawienia i ich możliwości?

Współczesne aparaty cyfrowe mają całkiem sporą liczbę ustawień i parametrów, które możesz zmieniać. Przejrzyj więc dokładnie menu aparatu, zobacz co tam znajdziesz, co możesz ustawić i jaką daje Ci to dodatkową możliwości. Być może odkryjesz wielokrotną ekspozycję, zdjęcia poklatkowe lub inne ciekawe funkcje, z których jeszcze nie korzystałeś/korzystałaś.

5. Dodatkowe akcesoria

Do fotografowania poza aparatem przydają się różne akcesoria. Niektóre warto kupić. Inne możesz łatwo zrobić samemu. Przykłady znajdziesz w sekcji Zrób to sam. Ostatnio opisałem tam jak zrobić wzornik do ustawiania balansu bieli oraz jak zrobić listwę LED RGB do malowania światłem.

Praktyczne propozycje znajdziesz też w ebooku
DIY akcesoria fotograficzne
DIY – akcesoria fotograficzne

6. Poradniki

W swojej biblioteczce mam trochę książek (w wersji papierowej oraz elektronicznej), które czekają na swoją kolej. Nie tylko fotograficznych. Mam kupione, ale jeszcze nie przeczytane. Pewnie też tak masz. Coś leży na półce lub jest pliku na komputerze, tablecie, czytniku i czeka. Może więc warto już po to sięgnąć.

7. Zdjęcia

I oczywiście możesz robić w domu zdjęcia. Propozycje znajdziesz w sekcji Przepis na zdjęcie.

Więcej przepisów na zdjęcia

Jeśli szukasz dodatkowych pomysłów na ciekawe zdjęcia do zrobienia w domu, to polecam ebook:

33 eksperymenty fotograficzne
Baw się fotografią w domu.
Kliknij i wypróbuj "33 eksperymenty fotograficzne"

4 myśli w temacie “7 propozycji dla fotografa na wykorzystanie czasu w domu”

  1. Witam Przemku,
    Przepraszam, że zajmę dziś niniejszą kolumnę bloga obszerniejszym komentarzem, niż bywało wcześniej, ale Twój wpis ma bardzo mocne punkty i w dodatku na czasie. A dawno się nie odzywałem, i poza tym widzę, że od kilku dni w komentarzach pusto.

    Dziękuję, że wspomniałeś o moim wcześniejszym pomyśle na wykorzystanie czasu w domu do poprawiania starych zdjęć. Niestety z moich obserwacji u znajomych, czy w rodzinie, wynika, że mało kto zadaje sobie trud oceniania swoich prac w zamyśle, aby je poprawiać. Pozostawiane są zatem w takim stanie, z jakim wychodzą z karty i nikomu nie przeszkadzają ich mankamenty, a przecież niemal każde zdjęcie wymaga jakiejś korekty. Takiej, czy innej. Przecież te zdjęcia potrzebne są nie tylko nam, ale głównie następnym pokoleniom w rodzinie. I o tym także chyba mało kto myśli. Dlatego, przyłączam się dziś do Twoich sugestii, aby przeglądać stare zasoby pod kątem ewentualnych korekt. Ale to wymaga wyrobienia w sobie krytycznego spojrzenia na własne dzieła.

    Innym zajęciem mogącym wypełnić dodatkowe porcje czasu, jest digitalizacja dla celów archiwalnych ważnych dokumentów domowych/rodzinnych, mających znaczenie prawne, lub/i pamiątkowe. Domowy fotograf mając sprzęt, może to czynić w domu sam. Z całą pewnością dobrze jest mieć do tego skaner płaski, ale dysponując odpowiednim statywem można te dokumenty po prostu fotografować. Pamiętać jednak trzeba o dobrym równomiernym oświetleniu stanowiska do wykonywania fotokopii. Tu w sukurs może przyjść talent do majsterkowania, aby w warunkach domowych wykonać takie proste stanowisko z lampami i systemem mocowania aparatu. Byle uniknąć zniekształceń obrazu, a także optymalnie doświetlić fotografowane pole. Profesjonalne studio nie jest potrzebne.

    Ciekawą i pożyteczną, moim zdaniem opcją wypełniacza czasu, jest, jeśli ktoś się tym jeszcze nie interesował, zabawa w makro fotografię. To wbrew pozorom wcale nie jest łatwe zadanie. Bo oto nagle ten mikro świat, widziany dotąd najwyżej pod lupą, staje się całkiem czytelny na dużym ekranie. Można fotografować cokolwiek: monety, liście roślin, czy strukturę tkanin. Pożytek z tej zabawy jest także taki, że dodatkowo pomaga zrozumieć optykę, a w tym ograniczenia i wady układów optycznych. Ale o ile kompakty miewają swoje ustawienia makro, to aparatom z wymienną optyką potrzebne są albo nasadki optyczne, albo pierścienie pośrednie.

    Jeżeli ktoś swoim aparatem cyfrowym lubi kręcić filmy, ale ma zastrzeżenia do ich jakości, niech poświęci uwagę na poznanie ustawień aparatu i późniejszą post produkcję. Często w swoich filmach, zwłaszcza dawnych, miałem problem z jasnością, czy z balansem bieli. Szwankował też montaż, podkład dźwiękowy, oprawa, itp. I o ile fotografią zajmuję się od kilkudziesięciu lat, to własną ograniczoną „produkcją” filmową tylko 15. No i dziś czasem tylko kiwam głową nad tym, jak kiedyś mogłem robić takie knoty. I obecnie, mając więcej czasu, mam pomysł, aby poprawiać stare filmiki rozmontowując je na kawałki, a potem po obróbce składać je na nowo. I nie trzeba używać jakichś komercyjnych softów.

    Świetnie Przemku, że zwróciłeś uwagę na bezpieczeństwo zasobów cyfrowego archiwum. Bo chyba mało kto na to zwraca uwagę. A po fatalnej, a niespodziewanej katastrofie jedynego dysku ze zdjęciami – na ratunek bywa już trochę za późno. Lepiej więc być mądrym przed szkodą. Zasadą minimalną jest system 2+1. Oznacza to, że zasoby powinno się przechowywać na minimum dwóch dyskach, z czego jeden jest poza domem (na wypadek włamania, pożaru, lub innych katastrof). A 3+1 to tylko bardziej zaawansowana opcja (np. dysk w komputerze i dwa zewnętrzne). Nasz wielki polski fotograf Jan Bułhak w czasie wojny stracił bezpowrotnie całe swoje archiwum negatywów. Zachowały się tylko te przedwojenne zdjęcia, które znalazły się wcześniej w różnych wydawnictwach książkowych oraz odbitki archiwalne. Niestety nie było możliwości dublowania negatywów, jak to obecnie jest z zapisem cyfrowym. Warto więc zadbać, aby choć nasze prace nie przeminęły w dramatycznych okolicznościach.

    Sygnalizując, że warto ekstra wolną chwilę przeznaczyć na przestudiowanie zakamarków menu aparatu, trafiłeś Przemku w dziesiątkę. Nigdy dosyć namawiania do porzucania ustawień w pełni automatycznych i do wykorzystywania rozmaitych opcji aparatu, za które w końcu każdy przecież zapłacił. I to jest proces nieustający. Menu nie można się nauczyć na pamięć, jak wiersza. Ważne jest okresowe powtarzanie tych ćwiczeń i odpowiednie ich potem wykorzystywanie w praktyce.

    Pozdrawiam serdecznie.

      1. Spodziewałem się większego zainteresowania ze strony kibiców bloga, bo temat jest przedni. I wydawałoby się, że każdy może podzielić się swoimi pomysłami. Pozdrawiam.

Co o tym sądzisz? Zostaw komentarz