Fotografowanie lodu — jak uchwycić pęcherzyki powietrza, bryłę i światło

Zima powoli odpuszcza. Nad jeziorem Chodzieskim znalazłem jednak jeszcze ostatni zimowy motyw.  Miłośnicy morsowania wybili przerębel. Dzięki temu na zamarzniętym jeszcze jeziorze oraz przy brzegu pozostały rozrzucone bryłki lodu. Różnej wielkości. Od kilku do około trzydziestu centymetrów. Każda z tych większych  była ciekawa w inny sposób.

Co sprawia, że bryłka lodu jest dobrym motywem fotograficznym

Byłem rano nad jezioro kilka razy. Przykucałem przy brzegu i wypatrywałem ujęć. Lód okazał się materiałem zaskakująco różnorodnym. W zależności od światła, kierunku padania, jego rozproszenia raz był jednorodny, spójny, innym razem rozwarstwiony i niemal graficzny. Były więc bryły, kształty, były też uwięzione w środku pęcherzyki powietrza.

Jeśli pęcherzyki były dobrze widoczne, robiłem zbliżenie i to one stawały się głównym tematem zdjęcia. Jeśli przez bryłkę pięknie przenikało światło — kadr budowałem wokół tego efektu. Każda bryłka rządziła się własnymi prawami i narzucała własną narrację.

Fotografowanie lodu daje wiec szereg możliwości.

Jak dopasować kadr, ogniskową i perspektywę do bryłki

Wszystkie zdjęcia robiłem z ręki, zazwyczaj z niskiej perspektywy. Przykucnięcie przy samym lodzie zmienia zupełnie charakter kadru. Zamiast dokumentować bryłkę z góry, wchodzisz niejako w jej świat.

Używałem różnych ogniskowych — od szerokiego kąta 7 mm po teleobiektyw 300 mm. Kiedy bryłki leżały na zamarzniętym jeziorze, fotografowałem je z brzegu teleobiektywem. To pozwalało mi pracować bezpiecznie, nie ryzykując wejścia na cienki lód.

Te bliżej brzegu dawały więcej swobody w wyborze ogniskowej. O ogniskowej przeczytasz we wpisie Ogniskowa obiektywu w aparacie fotograficznym — co to jest.

Jeśli chcesz pokazać bryłkę w otoczeniu, stosujesz szerszy kąt. Takie kadry z bliska na szerokim kącie nie sprawdzają się w portrecie, natomiast tutaj mogą dać ciekawy efekt. Jeśli natomiast skupiasz się na konkretnym kawałku lodu, bez większego otoczenia możesz dać dłuższą ogniskową.

Kadr za każdym razem dostosowywałem do tego, co konkretna bryłka miała do zaoferowania — jej kształt, rozmiar i przezroczystość. Bierzesz to, co masz przed sobą, i szukasz w tym czegoś wartego uchwycenia.

Światło zmienia wszystko

Fotografowałem przez kilka dni. Zmieniało się światło, co mocno wpływało na tworzony kadr. Gdy przychodziłem wcześnie, przy samym wschodzie, słońce było nisko nad horyzontem i dawało ciepłe, złote światło. Bryłki przeświecały, nabierały barwy, lód wyglądał niemal jak bursztyn. Kiedy byłem później, słońce wyżej — światło robiło się bielsze i chłodniejsze. Gdy pojawiało się zachmurzenie, bryłki lodu matowiały i mniej przeświecały.

Bryłka lodu przy zachmurzonym niebie
Tu światło słoneczne przeświecało przez pewną warstwę chmur. Ładnie się ono odbija w błyszczącej powierzchni zamarzniętego jeziora, niemniej bryłki lodu są bardziej „matowe”.


Kiedy bezpośrednie światło słoneczne przenika przez bryłkę lodu, pokazuje całą jego strukturę i lód się błyszczy.

To samo miejsce, bryłki lodu a wynik zupełnie odmienny w zależności od pory i zachmurzenia. Najciekawsze zdjęcia zrobiłem właśnie przy świetle od nisko wiszącego nad horyzontem słońca. Warto więc zaplanować sesję z wyprzedzeniem i sprawdzić, czy będziesz mógł/mogła fotografować pod światło. Pomocny do tego może być wpis Jak sprawdzić, kiedy i gdzie zachodzi słońce?

Do tego wszystkiego należy jeszcze dorzucić obróbkę zdjęć. Wtedy możesz nadać im ostateczny szlif.

Poniżej zobacz 15 zdjęć, które pokazują, jak różnorodne efekty możesz wyciągnąć z jednego tematu — bryłek lodu i porannego światła.

Udanych zdjęć!

Co o tym sądzisz? Zostaw komentarz