Jaki będzie fotograficzny aparat przyszłości?

Patrząc na to, co było 20 lat temu i na to, co jest teraz, można ze stosunkowo dużym prawdopodobieństwem określić kierunki rozwoju postępu technicznego na świecie. Bezsprzecznie technika cyfrowa zawładnie urządzeniami do rejestrowania i przesyłu informacji, co ma miejsce już teraz i nie jest to nic odkrywczego. Pytanie tylko, jak dalece? Poniższe, krótkie opowiadanie spróbuje odpowiedzieć na to pytanie i przedstawić wizję roku 2020, przecież nie tak odległego.

Przygotowania

Coraz większymi krokami zbliżał się dzień, od dawna planowanej, wyprawy do Parków Narodowych Stanów Zjednoczonych. Mimo, iż można w zaciszu domowym na ekranie ściennym wyświetlić obraz jednej z kilkunastu kamer rozmieszczonych w punktach widokowych np. Wielkiego Kanionu lub podłączyć się do którejś kamery satelitarnej, to jednak sam obraz nie zastąpi otaczającej przestrzeni, smagającego wiatru i zapachu ziemi. Jak też osobistej satysfakcji z własnoręcznie zrobionych zdjęć czy całych ujęć.

Na tę też okazję wypożyczyłem od firmy, w której pracuję, kamerę do ¨zadań specjalnych¨. Tak nazywamy cacko, które sprawdziło się już w wielu warunkach terenowych i jeszcze nie zawiodło. Poza tym potrafi bardzo wiele. Jest to krzyżówka aparatu fotograficznego, kamery i wideotelefonu. Ponieważ w ostatnich latach nastąpił niesłychanie szybki rozwój technik cyfrowych i łączności, kamera służy nie tylko do rejestrowania wizji i dźwięku. Została bardzo zminiaturyzowana. Z elementów, które nadal zajmują najwięcej miejsca i są zarazem najcięższe, to obiektyw i bateria akumulatorowa. Te dziedziny w najmniejszym stopniu uległy rozwojowi. W optyce nastąpiła tylko jedna większa zmiana. Zastąpiono szklane soczewki specjalnym tworzywem sztucznym. Jednak, by zachować parametry jakościowe, jest ono tylko 70% lżejsze od szkła. Umożliwiło to też wprowadzenie do kamer receptorów (elementów foto czułych) na dalsze i bliższe widmo promieniowania elektromagnetycznego. Dlatego też postanowiłem zrobić kilka ujęć w dalekim nadfiolecie i głębokiej podczerwieni. Jeżeli chodzi o akumulatory, to są nadal tak samo ciężkie, chociaż starczają na znacznie dłużej. Dla mojej kamery, Canon model RX 2016, jeden akumulator 12Ah starcza na miesiąc standardowej pracy. Jest to jednak zasługą w dużej mierze konstrukcji kamery, w której cyfrowy zapis informacji wysyłanej od razu do komputera matki, wyeliminował wszelkie nośniki magnetyczne i błony fotograficzne i związane z nim mechanizmy ich transportu, które to zużywały najwięcej energii.

Kamera jest w pełni automatyczna, z możliwością zmiany danych w konfiguracji i ręcznej kontroli ustawień ekspozycji. Do ważniejszych parametrów należy:

  • płynna zmiana rozdzielczości klatki od 1×1 do 8192×8192 punktów (również
    w czasie ujęcia wieloklatkowego),
  • możliwość realizowania zdjęć pojedynczych lub wielu klatek (maks.
    100) w ciągu sekundy,
  • czasy naświetleń od 1/50000 do rejestracji ciągłej,
  • zoom optyczny od 0,5 do 100 razy oraz cyfrowy do 2000 razy,
  • łącznie z rejestracją obrazu z kamery możliwość zapisu dźwięku i
    parametrów ekspozycji,
  • funkcja wideotelefonu,
  • funkcja łączności internetowej (umożliwia to obejrzenie i
    wykorzystanie tego, co zarejestrowałem przez osoby upoważnione),
  • zdalne sterowanie przez łącze internetowe, z bliska na podczerwień lub
    głos,
  • bezprzewodowa synchronizacja lamp błyskowych lub innych urządzeń świetlnych.

Kamera wyposażona jest zarówno w wizjer lunetkowy, odłączany ekran 5″ jak i okularoekran. Jako dodatkowe wyposażenie zabrałem statyw samopoziomujący się z motogłowicą. Często go wykorzystuję do robienia panoramy dookólnej. Głowica obraca kamerą wokół jej osi pionowej rejestrując panoramę jako jedno zdjęcie.

W trasie

Było upalnie. Wokoło skały i gorący piasek. Normalny dzień w Parku Narodowym Death Valley. Zacząłem zbaczać z utartych szlaków, aby wyłapać co ciekawsze ujęcia. Po prawej stronie zobaczyłem skalną szczelinę, ledwo co się przez nią przecisnąłem. Trochę schylony przeszedłem pod wiszącą skałą do miejsca, w którym mogłem swobodnie się wyprostować. Warto było. Niesamowite kształty kamiennych posągów od razu mnie urzekły. Zrobiłem kilka ujęć zadowolony z siebie. Nagle jak spod ziemi pojawiło się przy mnie – coś. Było to coś podobnego do jaja z sześcioma nogami i jednym “okiem”, jak wielki sztuczny pająk sięgający mi do pasa. Usłyszałem tylko znajomy cichy dźwięk ustawiania zooma i AF. Po kilku sekundach, tak jakby “pająk” wystarczająco się napatrzył na krajobrazy, pomknął szybko po skałach i zniknął w oddali. Nie wiedziałem, co o tym sądzić.

Wyjaśnienie zagadki przyszło wieczorem, gdy dotarłem do Furnance Creek Inn gdzie miałem zarezerwowany nocleg. W barze hotelowym, ku mojemu zaskoczeniu spotkałem starego kumpla Adama, jeszcze z czasów szkolnych. Rozmawialiśmy co kto robi i trochę powspominaliśmy. Okazało się, że pracuje w NASA Commercial Corporation i zajmuje się oprogramowaniem. Powiedziałem mu, że ja z kolei robię zawodowo zdjęcia, ujęcia, filmy. Opowiedziałem mu też o popołudniowym spotkaniu z “pająkiem”. Roześmiał się patrząc w moje zdziwione i bezradne oczy. Zaprosił mnie do pokoju. Otworzył szafę, a w środku stał on – “pająk”. Wyjaśnił mi, że jest to prototyp bardzo zaawansowanych technologicznie kamer samobieżnych ze sztuczną inteligencją. Pracuje właśnie nad ich oprogramowaniem. Maszyny BestCyklop robią na razie zdjęcia na bazie prostego programu i podpatrywania innych fotografujących, zapisują parametry ujęcia łącznie z kodem miejsca i warunków klimatycznych. Później ujęcia te są klasyfikowane jako dobre, przeciętne lub złe. BestCyklop analizując to, będzie robił coraz lepsze ujęcia w miarę zbierania doświadczeń. Chcą jeszcze dodać moduł analizy zdjęć satelitarnych i informacji dostępnej w internecie o tym co i jak fotografować. Taki dopracowany program będzie powielany w innych modelach. Adam zaproponował mi współpracę przy tworzeniu tego programu. Byłem bardzo zadowolony. Już oczami wyobraźni widziałem, jak wysyłam BestCyklopa by zrobił ujęcia w miejscach wcześniej dla mnie niedostępnych. Jak będzie polował na dziką zwierzynę będącą zarówno w ruchu, jak i w spoczynku. Dzięki bezwonności będzie mógł niezauważony podchodzić bardzo blisko niej.

Program ukończony

Dodaliśmy jeszcze układ przystosowania indywidualnego. Tak, by charakter zdjęć odzwierciedlał autora ujęć. Tylko teraz nie wiem, kogo określić mianem autora: mnie z kumplem (jako twórcy oprogramowania), BestCyklopa, czy potencjalnego właściciela robota?

Ps. Przedstawione powyżej opowiadanie napisałem ponad 10 lat temu na ogłoszony przez miesięcznik Foto konkurs futurystyczny. Zadaniem prac konkursowych było opisanie świata fotografii z roku 2020. Moja praca pt. “Rok 2020 – Super OKO” nie zajęła pierwszego miejsca, znalazła się jednak w ścisłej czołówce 12 prac, które zostały wybrane z grona ponad osiemdziesięciu. Została również opublikowana w 4/99 numerze magazynu Foto. Teraz, to już pewnie zmieniłbym część opisu i dodał nowe funkcje aparatu, ale zaprezentowałem go bez zmian.

O aparatach przyszłości możesz jeszcze przeczytać na stronach:
Canon Wonder Camera
10 najciekawszych projektów koncepcyjnych, czyli jak może wyglądać aparat przyszłości

A jakie są Twoje pomysły? Co powinien mieć super aparat przyszłości?

Jedna myśl nt. „Jaki będzie fotograficzny aparat przyszłości?”

  1. Osobiście nie mam żadnego pomysłu,ale pasjonatów
    sprzętu foto.zachęcałbym do znalezienia strony o
    wdzięcznej nazwie – “Red”.

Dodaj komentarz