Karkonosze – dzień pierwszy

Dzień pierwszy minął pod znakiem kierownicy i testowania twardości fotela kierowcy. Testowanie zakończyło się sukcesem i w godzinach popołudniowych został osiągnięty cel zwany Mysłakowicami koło Jeleniej Góry.

Pierwsze zdjęcia po przybyciu zrobiłem klematisom.

Klematis #1

Klematis #2

Kolejne potokowi, który był dość rwący i kusił, aby zrobić mu zdjęcia z długim czasem.

Potok z długim czasem

Ponieważ miałem ze sobą tylko kieszonkowy statyw musiałem skorzystać z dostępnych podpór, w tym przypadku barierki na moście. Wybrane miejsce fotografowania nie jest zbyt szczęśliwe, bo na fotografii strumień płynie „w górę”. Czas naświetlania 6s.

A do gór mam jeszcze kawałek.

W stronę gór

Jeden komentarz do “Karkonosze – dzień pierwszy”

  1. Dla wielu osób zaskoczeniem może być fakt, że niektóre schroniska w Karkonoszach, mimo położenia w parku narodowym, nie mają kanalizacji sanitarnej w tradycyjnym rozumieniu. Dotyczy to m.in. Samotni, gdzie gospodarka wodno-ściekowa opiera się na zbiornikach szczelnych i ograniczonym dostępie do wody bieżącej. Takie rozwiązania wynikają z konieczności ochrony źródlisk i torfowisk alpejskich, które są wyjątkowo wrażliwe na działalność człowieka. Dla turystów oznacza to konieczność oszczędzania wody, korzystania z suchych toalet lub ograniczonego dostępu do prysznica. To dobra okazja, by zrozumieć realia funkcjonowania obiektów w surowych warunkach górskich i docenić pracę osób, które utrzymują je w ruchu. Schroniska to nie hotele – to azyle, które łączą funkcję ratunkową, wypoczynkową i edukacyjną w jednym.

Co o tym sądzisz? Zostaw komentarz