Karpacz – dzień drugi

Po przybyciu do Karpacza pierwsza atrakcja, to cukiernia „Spokojna”. Kawa z pyszną roladą na dobry początek. Później spacerkiem w stronę Świątyni Wang. Spacerek dość męczący, ale po drodze można zobaczyć zaporę na Łomnicy z wodospadem.

Wodospad #1

Wodospad na Łomnicy #2

Idąc dalej natrafimy na „poplątane drzewo bukowe” :-).

Poplątane drzewo bukowe

Aż dotrzemy do Świątyni Wang.

Świątynia Wang

Za możliwość fotografowania trzeba uiścić opłatę 5zł. Można wtedy robić zdjęcia, wewnątrz, ale trzeba się spieszyć, bo już czeka następna grupa, która chce zobaczyć wnętrze świątyni z XII w.

A co przyniesie kolejny dzień? Może następne wodospady?

Ps. Zdjęć oczywiście robię więcej i wybieram tylko te, moim zdaniem, najbardziej pasujące do wpisu. Jestem też trochę ograniczony łączem internetowym. Korzystam z dość wolnego połączenia przez komórkę.

Ten artykuł znaleziono w wyszukiwarce Google m.in. poprzez frazy:
  • karpacz atrakcje
  • tapety

2 komentarze do “Karpacz – dzień drugi”

  1. Witam
    Czy w przypadku zdjęcia wodospadu z długim czasem stosowałeś filtr szary czy po prostu trafiłeś na pochmurny dzień? Ostatnio byłem przy tym wodospadzie i nie miałem żadnego filtra a słońce tak grzało, że nie udało mi się wydłużyć odpowiednio czasu naświetlania.

  2. Pierwsze zdjęcie było robione przy czasie 1/8 sek., f22 plus filtr szary. Drugie 1/1250 sek., f2.8 bez filtra. Gdybym nie miał filtra, to przy f22 i czułości ISO100 najkrótszy czas byłby 1/60 sek. i już by nie było tego efektu. Dokładając filtr polaryzacyjny można też trochę wydłużyć czas naświetlania. Czasami można trochę prześwietlić zdjęcie i w ten sposób wydłużyć czas, ale to trzeba by przećwiczyć. Teoretycznie właśnie przy długich czasach, kiedy w zasadzie fotografujemy białą wodę to powinno dać dobry efekt. Przy krótszych czasach, kiedy dominuje “ciemna woda” powinno się zdjęcie trochę niedoświetlić, bo białe fragmenty spienionej wody wyjdą przepalone. Wszystko zależy ile tej spienionej wody widać w kadrze.

Dodaj komentarz