5 sposobów na rozproszenie światła z lampy błyskowej

W poprzednim wpisie Jak rozproszyć światło z lampy błyskowej? pokazałem efekt zastosowania modyfikatorów światła. Poniżej zdjęcia prezentujące wybranych 5 metod na rozproszenie światła z lampy błyskowej. Efektem tego ma być zmiana światła twardego w bardziej miękkie.


Światło z lampy błyskowej bez modyfikacji.

Jeśli lampa ma możliwość zoomowania, to kąt świecenia można zmienić ustawiając na niej inną wartość ogniskowej. Im dłuższa ogniskowa, tym ostrzejszy kąt świecenia. Pokazane jest to we wpisie Jak zoomuje lampa błyskowa i jak to wykorzystać?


Światło z lampy błyskowej z wbudowanym dyfuzorem.

Trochę bardziej zaawansowane lampy błyskowe posiadają wysuwaną klapkę z dodatkowym rozpraszaczem, który rozszerza kąt świecenia lampy. Stosowana jest głównie w tedy, kiedy używamy obiektywu szerokokątnego.


Światło z lampy błyskowej z nasadką typu “stofen”.

Nasadka ta jeszcze bardziej niż dyfuzor wbudowany rozszerza kąt świecenia lampy. Tego typu rozwiązanie sprawdza się dobrze głównie tedy, kiedy fotografujemy w pomieszczeniu o jasnych ścianach i niezbyt wysokim suficie. Światło z lampy oświetla wtedy nie tylko fotografowany obiekt, ale również otoczenie od którego powinno się odbić i złagodzić cienie na obiekcie. Dlatego stosowanie tej nasadki ma sens kiedy światło z lampy ma możliwość odbicia się od będących w pobliżu powierzchni.


Światło z lampy błyskowej z dyfuzorem nadmuchiwanym.

Jest to taki mały “softbox”. Tego typu nasadka zwiększa powierzchnię świecącą lampy i kąt świecenia. Sprawdza się kiedy odległość do fotografowanego obiektu nie jest zbyt duża, do około 1 metra. Przy większych odległościach zysk z powiększenia powierzchni świecącej zanika. Dzięki wysunięciu światła do przodu może posłużyć do eliminacji cienia od obiektywu przy fotografowaniu bliskich obiektów. Problem ten był opisywany we wpisie Kiedy zjawia się cień od obiektywu?


Światło z lampy błyskowej z dyfuzorem “papierowym”.

Najtańsza z możliwych wersja dyfuzora, co w cale nie oznacza, że najgorsza. Sprawdzi się w wielu sytuacjach. Biała kartka papieru za pomocą gumki została przymocowana do głowicy lampy błyskowej. Sama głowica została natomiast podniesiona do góry. Mamy zatem zwiększenie powierzchni świecącej oraz odmienne ukierunkowanie strumienia światła z lampy, tak by mogło się odbić od innych powierzchni z otoczenia. Można by nawet rzec, że jest to krzyżówka efektów dyfuzora “stofen” oraz nadmuchiwanego.


Światło z lampy błyskowej przepuszczone przez zewnętrzny dyfuzor.

Jeśli opisane powyżej metody dają zbyt słaby efekt rozproszenia światła i niwelowania cieni trzeba się posłużyć zewnętrznym dyfuzorem. Im będzie on większy tym i efekt lepszy. Światło z lampy musi jednak go oświetlić w całości, dlatego w przedstawionym przykładzie wykorzystany jest dodatkowo dyfuzor wbudowany z lampę.

Różnego typu nasadek na lamę błyskową jest wiele. Daje to możliwość większej kontroli nad światłem. Należy jednak zdawać sobie sprawę z zasady ich działania by nie czuć rozczarowania kiedy np. nasadka “stofen” nie sprawdzi się w pomieszczeniu o ciemnych ścianach i wysokim suficie lub kiedy fotografując z nadmuchiwanym dyfuzorem z kilku metrów nie zauważymy różnicy pomiędzy zdjęciami z nim i bez niego.

Ten artykuł znaleziono w wyszukiwarce Google m.in. poprzez frazy:
  • co daje dyfuzor w lampie
  • do rozpraszania swiatla lampy

3 myśli nt. „5 sposobów na rozproszenie światła z lampy błyskowej”

  1. Niekiedy zdarza się, że na twarzy (przy wykonywaniu portretu)bez przygotowanego makijażu pojawia się “świecenie skóry”. Można to usunąć programem.Jak jednak zrobić zdjęcie niepozowane ze wspomaganiem lampą tak aby nie było efektu świecącej się skóry.Nakładki niekiedy są niewystarczające.Rozumiem ,że można przekuć wady na zalety i zamiast zdjęcia kobiety o matowej skórze ,zrobić spoconego robotnika. ;)Będę wdzięczny za komentarz.

  2. @jacek. Najprostszą metodą na zmniejszenie efektu świecącej się skóry jest zastosowanie filtra polaryzacyjnego. Przy okazji zmniejszają się również odbicia światła np. we włosach, co raczej będzie już wadą niż zaletą. Stosując filtr polaryzacyjny można też zmniejszyć odbicia światła w okularach, jeśli nosi je fotografowana osoba.

  3. Fakt,dziękuję. Niestety stracę f/1,4. Ale coś za coś.Jednego Ci zazdroszczę, w miarę bezbłotnej zimy i wiosny. Miasto jest brudne ale mam pod bokiem Kampinos.Teraz będziesz miał powroty ptaków. Sam smaczek.

Dodaj komentarz