Ostre zdjęcia #3 – stabilizacja aparatu

Dzisiaj ostatnia część z cyklu o tym jak robić ostre zdjęcia. Opisy pochodzą z książki

Fotografia cyfrowa według Davida Pogue'a Fotografia cyfrowa według Davida Pogue’a

Fragment – cz.3 – “System stabilizacji”

System stabilizacji

Największym przełomem w fotografii cyfrowej na przestrzeni ostatnich lat było wynalezienie mechanizmu stabilizacyjnego. Systemy te działają na kilka różnych sposobów, ale lepsze z nich — mechaniczne — naprawdę poruszają matrycą w czasie rzeczywistym, 4000 razy na sekundę, aby zrównoważyć ruch aparatu. Niełatwo w to uwierzyć, ale to naprawdę działa.

Istnieje jeszcze inny rodzaj stabilizacji, funkcjonujący w tańszych aparatach, znany jako markowana (fałszywa) stabilizacja (producenci aparatów nie nazywają tego oczywiście w ten sposób, ale wiadomo, o co chodzi). W tych aparatach nic się nie rusza, aparat usiłuje natomiast wyostrzyć obraz, podbijając ISO, jak to opisano na stronie 90. Nie działa to szczególnie dobrze.

W niektórych lustrzankach stabilizator znajduje się w obiektywie: wibruje szkiełko, nie zaś matryca w aparacie. Ale i tak w rezultacie robi się o wiele mniej rozmytych zdjęć (należy jednak pamiętać, że żaden stabilizator Ci nie pomoże, kiedy poruszają się obiekty).

Zwiększenie szybkości migawki

Innym oczywistym sposobem na wyeliminowanie drgań jest naturalnie zwiększenie szybkości migawki (jeżeli aparat dysponuje odpowiednimi opcjami manualnymi, rzecz jasna). Jeśli migawka szybko się otwiera i zamyka, mniejsze są szanse na to, że aparat (lub obiekt) się poruszą.

Scena wygląda więc na perfekcyjnie zatrzymaną w miejscu. I w ten właśnie sposób robi się zdjecia akcji: atlety w skoku ponad drążkiem, rozbijającej się fali i tak dalej. Należy jednak pamiętać, że jeżeli migawka zostanie otwarta na bardzo krótką chwilę, nie wpadnie przez nią dużo światła — technika ta działa więc prawidłowo jedynie przy dobrym oświetleniu. Przy słabym oświetleniu, jak w pomieszczeniach, zdjęcie przy dużej szybkości migawki bez lampy błyskowej będzie ciemne.

Posiadacze kieszonkowych aparatów nigdy nie zwracają uwagi na ten problem, ponieważ aparaty te nie zezwalają na podobne sytuacje. Automatycznie uruchamiają lampę błyskową lub wydłużają czas otwarcia migawki, aby zdjęcie wyszło jaśniejsze.

Gdzie znaleźć tę opcję

Większość lustrzanek posiada specjalne ustawienie na pokrętle Tryb, wyłącznie w celu regulacji trybu preselekcji migawki. Zazwyczaj oznacza go symbol S lub Tv (oznacza to „time value”, czyli wartość czasową — w aparatach nie ma niestety kablówki). W tym trybie przekręcenie malutkiego kółeczka aparatu reguluje szybkość migawki. Na ekranie pojawią się liczby. Nie jest szczególnie łatwo je zrozumieć.

  • Liczby z cudzysłowem oznaczają sekundy. Jeżeli więc na ekranie pojawi się na przykład „2”, migawka zostanie otwarta na dwie sekundy. Jest to bardzo mała szybkość, odpowiednia jedynie wtedy, kiedy aparat został umieszczony na statywie lub oparty o ścianę.
  • Liczby bez cudzysłowu oznaczają mianowniki ułamkowe. Ściślej druga połowe ułamka w postaci dziesietnej. Jeżeli jest to 2, oznacza 1/2 sekundy. Gdy jest to 500, oznacza 1/500 sekundy — to bardzo duza szybkość migawki, odpowiednia do zdjęć akcji.
Jeżeli zdjęcia wychodzą zbyt ciemne, wystarczy zmniejszyć o jeden stopień szybkość migawki — aparat sam otworzy przysłonę na tyle, na ile będzie to możliwe.

W aparatach kieszonkowych, w których nie ma trybu S na pokrętle trybów, ustawienia szybkości migawki znajdują się w menu. Aktualną wartość zmienisz wówczas za pomocą kursorów — w górę lub w dół — z tyłu aparatu.

Otwarcie przysłony

Migawka i przysłona są jak yin i yang. Można zwiększyć szybkość migawki bez zmiany ilości światła — jeżeli zmniejszy się także wartość przysłony. Można zwiększyć przysłonę i utrzymać tę samą wartość światła — jeżeli wydłuży się czas otwarcia migawki.

Regulacja rozmiaru przysłony oznacza jednak nie tylko większą lub mniejszą ilość światła. Wpływa ona również na głebie ostrosci — czyli to, jaki fragment otoczenia będzie wyraźny — na pierwszym planie i w tle. Mniejsza wartość przysłony przekłada się na mniejsza głębię ostrości. Na tym zdjęciu, na przykład, zarówno pierwszy, jak i drugi plan są rozmyte, jedynie środkowa część kadru jest wyraźna.

O sposobie wpływania przysłony na głębię ostrości można przeczytać więcej na stronie 121.

Póki co wystarczy wiedzieć, że jeżeli migawka aparatu dysponuje trybami regulacji szybkości i przysłony, aparat zajmuje się tym bez konieczności Twojej ingerencji.

Jeśli wybierzesz więc większą szybkość migawki, aparat automatycznie rozszerzy przysłonę, aby wpuścić więcej światła. I odwrotnie. Innymi słowy, aparat sam zajmuje się wchłonięciem takiej ilości światła, jakiej wymaga sytuacja.

Wszystko to zmienia się jednak po wyborze trybu M. Pełna automatyka [zamiast “Pełna automatyka” powinno być “Ustawienia manualne” – przyp. red. bloga]: samodzielnie można bawić się wówczas z przysłoną i migawką, bez żadnej pomocy ze strony aparatu. Jeżeli nie do końca wiesz, co robisz, możesz ostatecznie zrobić za dużo zbyt jasnych lub zbyt ciemnych zdjęć.

Gdzie znaleźć tę opcję

W lustrzance wystarczy poszukać ustawienia A lub Av na pokrętle Trybu. W tym trybie — zwanym trybem preselekcji przysłony — można za pomocą pokrętła regulować ustawienie przysłony (podczas tej czynności należy obserwować ekran, aby upewnić się, co zostało wybrane).

Przysłonę mierzy się w tych samych jednostkach, co w aparatach kliszowych: w f-stopach [prawdopodobie chodziło o to, że “Przysłona przyjmuje te same wartości, co w aparatach na kliszę: f/numer.” – przyp. red. bloga]. Duża przysłona może być oznaczona wartością f/22, całkowicie otwarta przysłona bywa oznaczona wartością f/1,8.

Niewiele aparatów kieszonkowych oferuje ustawienie A na pokrętle trybów. Jeżeli nie znajduje się tam, musisz zagłębić się w strukturę menu, aby odnaleźć tę opcję.

Ostatecznie, aby zmienić ustawienia przysłony, trzeba będzie manipulować kursorami na tylnym panelu aparatu.

Wykorzystywanie lampy błyskowej

Jak można to sobie wyobrazić, rozmyte zdjęcia stanowią problem głównie przy słabym oświetleniu, takim jak w pomieszczeniach lub wieczorami. W końcu przy dobrym świetle nawet znaczna szybkość migawki lub największa przysłona wpuszczają wystarczająco dużo światła, by uszczęśliwić matrycę.

Oto szybki sposób na wyeliminowanie rozmycia: wystarczy użyć lampy błyskowej.

Tak długo, jak obiekt zdjęcia znajduje się w „polu rażenia” lampy błyskowej, rozwiązuje ona skutecznie problem braku ostrości — przy jednoczesnym rozwiązaniu problemu szybkości migawki. Lampa błyskowa zapewnia wystarczająco dużo światła, aby migawka szybko się zamknęła — skraca to czas, w jakim aparat (lub obiekt) może się poruszyć, więc nie ma rozmycia.

Wiąże się z tym jednak spory problem: wystarczy rzut oka na zdjęcie, by zauważyć, że było wykonane z lampa błyskowa. To najczęściej zupełnie inna wizja, kompletnie nieprzypominająca obrazu, który odbierają ludzkie oczy. Na przykład:

  • Jeżeli znajdujesz się za blisko obiektu, lampa błyskowa powoduje wybuch światła na fotografii i zamienia Twojego najlepszego przyjaciela w ducha, zupełnie jak gdyby fotografowany był podczas testu broni nuklearnej.
  • Jeżeli znajdujesz się dalej niż trzy metry od obiektu, lampa błyskowa będzie za słaba, aby okazała się w ogóle pożyteczna (mówię tutaj o rodzicach podczas szkolnego przedstawienia) [prawdopodobnie autor ma tu na myśli małej mocy lampy błyskowe wbudowane w aparat; zewnętrzne lampy błyskowe mają znacznie większy zasięg – przyp. red. bloga].

Istnieją sposoby na oswojenie lampy błyskowej (strona 57). Czasami po prostu nie ma wyboru i trzeba użyć lampy błyskowej. Innym razem zaś fotograf będzie chciał, aby lampa błyskowa była aktywna, gdyż będzie mu zależało na danym efekcie; wszystko to zostało opisane w rozdziale 6.

Tymczasem pamiętaj, że jeśli próbujesz zrobić zdjęcie przy słabym świetle i chcesz, aby było ciemniejsze, lepiej wyłącz lampę. Wystarczy, że skorzystasz z jednej z omówionych technik.

Ustawianie statywu

Wbudowane stabilizatory działają świetnie do pewnego momentu. Umożliwiają wybór nieco mniejszej szybkości migawki czy też wyostrzają zdjęcie wykonane podczas zachodu słońca.

Mimo to wbudowane stabilizatory nie zdziałają cudów. Nie dadzą wyraźnego zdjęcia gwiezdnych konstelacji ani świateł miasta odbijających się nocą w rzece.

Ponadto, kiedy zechcesz zrobić rozmyte zdjęcie leśnego strumyka przy użyciu małej szybkości migawki, drzewa także nie wyjdą nazbyt ostre (strona 100). W takich sytuacjach trzeba sięgnąć po ciężki oręż: statyw.

Statyw potrafi czynić cuda w przypadku pewnych rodzajów fotografii. Sprawia, że aparat jest idealnie nieruchomy nawet wtedy, kiedy czas naświetlania jest bardzo długi, łącznie z tymi nocnymi zdjęciami, kiedy migawka otwarta jest czasami nawet przez kilka sekund. Także codzienne zdjęcia wychodzą niesamowicie wyraźne, kiedy aparat znajduje się na statywie.

Każdy aparat wyposażony jest w gniazdko (na dole) służące do przykręcenia go do małego talerza statywu. I chociaż najładniejsze, najlepsze i najłatwiejsze w obsłudze statywy mogą być drogie, tańsze, przeznaczone do nieregularnego używania egzemplarze można kupić już za około 60 złotych.

Statyw przydaje się nawet bardziej, kiedy korzysta się z kamery czy też gdy chce się własnym aparatem nakręcić film. Nic nie przypina etykietki „amator!” tak skutecznie, jak niestabilny film.

Nie ma na Ziemi dobrego fotografa, który wyszedłby z domu na wyprawę zdjęciową bez statywu. Trzeba jednak przyznać: tak naprawdę Ty, utalentowany amator, nie będziesz prawdopodobniej dźwigać ze sobą statywu — bez względu na wypływające z tego korzyści. Nawet najdumniejsi rodzice generalnie nie ustawiają statywów podczas szkolnych przedstawień, wesel ani meczów futbolowych. Statywy są wielkie, ciężkie, drapią w plecy i denerwują.

A jeżeli nosisz ze sobą aparat dlatego, że jest wystarczająco niewielki, aby zmieścił Ci się w kieszeni, na pewno nie będziesz nosić ze sobą kawałka ciężkiego, klekoczącego sprzętu. Wciąż możesz jednak osiągnąć efekt statywu bez potrzeby noszenia go ze sobą.
Czytaj dalej.

Markowanie statywu

Statyw nie jest jedynym stabilnym punktem na Ziemi. Bystry fotograf wpadnie na mnóstwo pomysłów, jak unieruchomić swój aparat bez statywu. Warto rozważyć:

  • Monopod. Monopod to statyw z jedną nogą zamiast trzech. Jego zaletą jest oczywiście kompaktowość, a także niższa od statywu cena i krótszy czas rozkładania.
    Monopodu można używać także w muzeach, ogrodach — wszędzie tam, gdzie niemożliwe jest rozkładanie statywów.
    Monopod (poniżej, po lewej) nie stabilizuje aparatu we wszystkich trzech wymiarach. Ciągle jednak jest lepszym rozwiązaniem niż trzymanie aparatu w dłoni.
  • Stabilne podłoże. Można zupełnie nie zdawać sobie sprawy z tego, jak często w pobliżu znajduje się kawałek muru, zaparkowany samochód, biurko albo inny stabilny obiekt, którego można użyć jako „podstawki” dla aparatu (poniżej, po prawej).
    Nie warto ograniczać się jednak do dużych, stabilnych, poziomych obiektów. Kolumna, framuga drzwi czy drzewo także stanowią świetne boczne powierzchnie stabilizujące dla aparatu. Wystarczy, że mocno dociśniesz do nich aparat.

  • Lampka stołowa. Gwinty w górnej części praktycznie każdej lampki — miejsce, w które przykręca się abażur — mają dokładnie taką samą średnicę jak talerz statywu! [dotyczy USA – przyp. red. bloga] Błyskawicznie można zdjąć abażur, przytwierdzić aparat i szybko zyskać stabilny statyw do robienia zdjęć w pomieszczeniach (strona 289). Większość ludzi posądzi Cię o szaleństwo, ale co tam! To działa.
  • Kieszonkowy statyw.W katalogach fotograficznych znaleźć można wszystkie rodzaje gadżetów, które mają ustabilizować aparat: torby, zakładane mikrostatywy i tak dalej. Nie chodzi tu o to, aby wznieść aparat na pożądaną wysokość, jak w przypadku prawdziwego statywu, ale trzymać go pod odpowiednim katem. I tak znaleźć musisz murek lub dach samochodu, ale aparat ustawisz za to pod kątem innym niż perfekcyjny poziom.
  • Sznurowy statyw. Oto sztuczka fotograficzna, która naprawdę działa.Wystarczy znaleźć śrubę pasującą do otworu na statyw, przywiązać do niej około półtorametrowy nierozciągliwy sznurek i zablokować nakrętką. Jeśli szybko potrzebujesz stabilizatora, przymocuj śrubę do aparatu i stań na nakrętce. Pociągnij: masz błyskawiczny statyw!

Wykorzystanie samowyzwalacza

Każdy aparat zaopatrzony jest w tryb samowyzwalacza. Naciskasz przycisk wyzwalacza, ale aparat odlicza 2, 10 czy też 12 sekund przed zrobieniem zdjęcia.

System ten został wynaleziony oczywiście po to, aby można było ustawić przyjaciół do grupowego zdjęcia, nacisnąć przycisk wyzwalacza — i przez te 20 sekund dobiec do nich i dzięki temu także znaleźć się na zdjęciu.

Istnieje jednak sztuczka, na którą wpadło niewiele osób: można wykorzystać samowyzwalacz nawet wtedy, kiedy samemu nie chce się być na zdjęciu. W ten sposób minimalizuje się ryzyko nawet delikatnego ruchu ręką, także wtedy,kiedy po prostu naciska się palcem na przycisk wyzwalacza. Przy długim czasie naświetlania (wolnej migawce), zbliżeniach i zdjęciach makronawet ten niewielki ruch może rozmyć zdjęcie. Nie stanie się to jednak, jeśli nastawisz samowyzwalacz.

Ustawienie czułości

Każdy nowoczesny aparat jest zaopatrzony w technikę uwydatniającą ostrość — ostatnią deskę ratunku: możliwość podbicia parametru ISO.

Ten dziwny skrót oznacza International Standards Organization (Międzynarodowa Organizacja Normalizacyjna). W czasach aparatów na klisze każda klisza miała własny numer ISO (lub ASA), jak 100, 200 lub 400. Liczba ta odnosiła się do czułosci na swiatło. Jeżeli klisza była bardziej światłoczuła, szybkość migawki mogła być większa.

Jeśli fotograf chciał zrobić zdjęcia plaży lub nieba, gdzie otoczenie pełne było fantastycznych świateł, kupował kliszę ISO 100. W pochmurne dni używał 200. Gdy chciał robić zdjęcia we wnętrzach budynków bez lampy błyskowej, używał kliszy o ISO 400 lub nawet 800.

Dlaczego nie używać cały czas najbardziej światłoczułego parametru? Ponieważ ma to swoje wady:

  • Klisza o wyższym ISO (nazywana także szybsza) jest droższa.
  • Istniało coś takiego, jak za szybka klisza. W jasnym świetle można było nie dysponować wystarczającą szybkością migawki, aby uniknąć zbytniego naświetlenia zdjęć.
  • Ponadto klisza o wyższym ISO zwiększała także ziarnistosc zdjęć. A to, ogólnie rzecz biorąc, było niekorzystne.
Każdego roku aparaty stają się coraz lepsze. Kiedyś wszystko o parametrze wyższym niż 400 było nie do użycia, obecnie najlepsze lustrzanki nie oddają szumu aż do wartości około ISO 1600. Wiadomo, o co chodzi: generalnie podbicie ISO nie przypomina w niczym darmowego lunchu.

Obecnie, w erze aparatów cyfrowych, każdy fotograf wciąż ma do czynienia z parametrem ISO. Dzisiaj odnosi się on jednak do czułości matrycy, nie kliszy, ale chodzi w zasadzie o to samo.

Na szczęście nie musisz się już martwić o dwie pierwsze wady. Nie ma już potrzeby używać jednego ISO na przestrzeni całej kliszy — obecnie można nastawić inne ISO do każdego zdjęcia (fotografowie starej daty uwielbiaja o tym dyskutować). Wciąż musisz rozważyć jednak tę trzecią wadę: wyższe ISO w aparacie zwiększa szum.

Czym jest szum? To przypadkowe kolorowe punkciki. Przy ustawieniu wyższego ISO niektóre aparaty podbijają je do 6400 — może to wyglądać naprawdę strasznie, jak na przykładzie poniżej.

Wygląda to nie najlepiej przede wszystkim przy słabym oświetleniu. Najgorzej jednak, gdy zmieni się ISO aparatu w celu wykonania zdjęcia w ciemnym pokoju i pozostawi tę wartość podczas robienia zdjęcia w pełnym słońcu! Cyfrowy szum na zdjęciach przy dobrym oświetleniu sprawi, że otrzymasz opinię człowieka, który naprawdę nie ma o niczym bladego pojęcia.

Warto więc wiedzieć co nieco o ISO, ponieważ często parametr ten definiuje różnicę pomiędzy zdjęciem z kilkoma malutkimi punkcikami a zupełnym brakiem zdjęcia. Podbicie ISO oznacza, że matryca jest bardziej wrażliwa na światło, więc szybkość migawki może być większa — co daje ostrzejsze zdjęcie przy słabym świetle bez potrzeby stosowania lampy błyskowej.

Jak już wspomniano wcześniej, niektóre tańsze aparaty z „cyfrową technologią ostrości” nie robią w zasadzie nic innego poza automatycznym zwiększaniem ISO. Jasne, ostrość jest lepsza — ale zdjęcia wychodzą znacznie bardziej byle jakie.

Nie warto też martwić się za bardzo o niewielki szum na zdjęciach. Najczęściej nawet go nie widać, choćby zdjęcie zostało wydrukowane w formacie 4×6 i 8×10 cali (widać go dopiero na większych wydrukach). Co więcej, programy takie jak Photoshop i Photoshop Elements pomogą pozbyć się szumu — znajdziesz tu stosowne opcje, choćby Remove Noise (Redukcja szumu).

Gdzie znaleźć tę opcję

W większości lustrzanek znajduje się prawdopodobnie przycisk ISO. Zazwyczaj naciskasię go, a potem wybiera pokrętłem wartości, jak poniżej:

Aby ustawić ISO w aparatach kieszonkowych, najczęściej należy wejść w menu.

Ten artykuł znaleziono w wyszukiwarce Google m.in. poprzez frazy:
  • jak wyostrzy zdjcie
  • jak robić ostre zdjęcia lustrzanką

3 komentarze do “Ostre zdjęcia #3 – stabilizacja aparatu”

  1. Tłumaczenie w tej książce nie jest idealne, ale i tak niesie ona wiele praktycznych informacji. Skomentuję tu tylko jedno zdanie. Pozostałe uwagi umieściłem w nawiasach kwadratowych.

    W tekście tym można znaleźć zdanie “Przysłonę mierzy się w tych samych jednostkach, co w aparatach kliszowych: w f-stopach.” Nie do końca jest to poprawne. Wartość przysłony nie jest bezpośrednio mierzona tylko obliczana. Ponadto przysłona nie ma jednostki tylko wartość liczbową. Lepiej by było gdyby tłumacz to zdanie po prostu opuścił. Ewentualnie bliższe prawdy jest np. taka postać “Przysłona przyjmuje te same wartości, co w aparatach na kliszę: f/numer.”

    Ze wzorami na obliczenie wartości przesłony można zapoznać się na stronie
    pl.wikipedia.org/wiki/Przysłona_fotograficzna

  2. Bardzo ciekawie opisane, ja narazie korzystam z aparatu kompaktowego, jak trochę lepiej opanuję te wszystkie techniczne ciekawostki, to chcę kupić lepszy aparat. I wtedy zacznę stosować pana wskazówki, bo są bardzo ciekawe i zrozumiale napisane.

Dodaj komentarz