Rękawiczki fotograficzne na zimę — jakie tańsze zamienniki?

Zima zaczyna nas witać ujemnymi temperaturami. Więc może przydadzą Ci się specjalne rękawice. Takie, które ogrzeją dłonie i nie będą przeszkadzały w fotografowaniu.  Zwykłe ciepłe rękawice skórzane mogą nie dawać możliwości swobodnego manipulowania przyciskami aparatu. Cieńsze wełniane lub z polaru mogą z kolei nie być wystarczająco ciepłe. Mogą też dawać zbyt małą przyczepność aparatu do dłoni.

W sklepach są dostępne specjalne rękawice foto. Dają one możliwość odgięcia do tyłu końcówek palców. To z kolei ułatwia manipulowania przyciskami. Są one jednak dość kosztowne. Czy zatem istnieje jakieś inne tańsze rozwiązanie?

Jakie cechy powinny mieć zimowe rękawiczki do fotografowania

Na początku warto wymienić kryteria, jakie powinny spełniać takie rękawice. Warto więc by:

  • dawały możliwość swobodnego manipulowania aparatem; jego przyciskami i przełącznikami;
  • jeśli ekran jest dotykowy, to również powinny umożliwiać korzystania ze wszystkich jego funkcji;
  • nie mogą być śliskie; chwyt aparatu w takich rękawiczkach powinien być pewny;
  • powinny oczywiście chronić przed zimnem;
  • warto, by chroniły również przed wilgocią (śniegiem i wodą);
  • powinny być wykonane z materiału, który nie ogranicza przepływu powietrza i pozwala dłoniom oddychać.

Temat rękawiczek fotograficznych wywołał Janek, przysyłając mi wiadomość. Pozwolę sobie przytoczyć jej większy fragment, bo opisuje w nim spoje rozwiązanie tego problemu. Na koniec pokażę jeszcze moją propozycję.

Rękawiczki fotograficzne — wersja od Janka

„Otóż, od pewnego czasu zaczęła za mną chodzić myśl, aby zdecydować się na fotografowanie plenerów zimowych i w tym celu wyposażyć się w takie wygodne i skuteczne rękawiczki, i aby nie stracić fortuny.

Niestety, w ofertach internetowych dla fotografów znajdowałem jedynie rękawiczki markowe, których ceny natychmiast zamrażały moje chęci, aby je nabyć. Ceny w granicach 450-550 nie były dla mnie, jako fotoamatora, akceptowalne. Nie miałem wątpliwości, że to dobry towar, ale przecież ja nie wybierałem się do stref arktycznych, więc musiałem znaleźć jakiś kompromis pomiędzy ceną i użytecznością.

Podjąłem więc poszukiwania w alternatywnych źródłach i natrafiłem w końcu na hurtownię odzieży roboczej, a w niej na rękawiczki dla kierowców. I najbardziej przypasowały mi rękawiczki z koźlęcej skóry. Były wersje z wewnętrznym ocieplaczem i bez ocieplacza. Wybrałem te drugie. Nie chroniły wystarczająco, jak te z ocieplaczem, przed dużymi mrozami rzędu kilkunastu stopni Celsjusza, ale były znacznie bardziej wygodne przy obsłudze aparatu fotograficznego i nie stwarzały problemu z ich przystosowaniem do funkcji operatorskich. Chodzi o specjalne wykończenie ocieplacza w miejscu przecięć, gdzie miałbym sporo zabawy z obrzucaniem brzegów przecięć warstw ocieplacza, aby się nie pruły. 

Jak wiadomo fotografom, cechą klasycznych rękawic fotograficznych jest wykonanie odpowiednich przecięć pod palcem wskazującym i kciukiem obu dłoni, aby końce tych palców były odsłonięte, a reszta dłoni była zabezpieczona przed wychładzaniem. Jest jeszcze jeden dodatkowy aspekt, który sprawił, że wybrałem rękawice bez ocieplacza. Otóż z doświadczenia wiem, że mocne schłodzenie akumulatorów w plenerze nie sprzyja ich wydajności. Stąd założyłem, że skoro nie mam zamiaru fotografować przy np. minus  12 st.C (i więcej), to mnie te cienkie rękawiczki wystarczą. 
Załączam sześć zdjęć, jak to wyszło u mnie.

Otóż, rękawice wykonane ze skórki koźlęcej były już rok temu z powodzeniem wypróbowane przeze mnie przez pół godziny przy temperaturze minus 7 st.C. A 25 listopada br. (był piękny śnieg w Rogowie) przez kilka godzin buszowałem ze statywem w lesie przy minus 1-2 st.C – i miałem pełen komfort pracy. Dodam, że przeszłości w jesiennych plenerach fotografowałem godzinami bez rękawiczek, czasem przy  plus 2-3 st.C i chwytanie gołą ręką aluminiowego zimnego statywu nie należało do przyjemności.

I teraz na koniec coś ekstra. Te rękawiczki, widoczne na zdjęciach kosztowały mnie tylko 12 zł (słownie: dwanaście) za parę.

Ostrożnie naciąłem je we wskazanych strzałkami miejscach i oto stałem się posiadaczem sprzętu, który w prawdzie na ciężkie mrozy się nie nadaje, ale w naszych warunkach klimatycznych zdał egzamin. W końcu kto zabrania mieć w kieszeni i takie zwyczajne rękawiczki zimowe, tylko mam wątpliwości, czy fotografowanie z ich użyciem byłoby wygodne. Choć, jeśli ktoś ma do wydania pięć stówek, to czemu nie?”

Zdjęcia opisywanych rękawic

rękawice robocze

miejsca nacięć

nacięte rękawice dla uwolnienie palców

rękawice z odsłoniętymi palcami

rękawice w wersji przygotowanej do fotografowania

rękawice dla fotografa

Dzięki Janku za opis. Pewnie sprawdzę Twój sposób. Poniżej przykład dodatkowego innego rozwiązania.

Rękawiczki zimowe dla fotografa — wersja „podwójna”

Janek przedstawił wersję z odchylanymi do tyłu końcówkami palców. Takie rozwiązanie jest również stosowane w markowych rękawiczkach dla fotografów. Moja propozycja polega na zastosowaniu dwóch par rękawic. Nadaje się dla osób, które posiadają aparaty o standardowych rozmiarach takie, które można swobodnie obsługiwać w cieńszych rękawiczkach. W moim przypadku z posiadaną lustrzanką to się sprawdza.

Potrzebna jest więc jedna para rękawic wełnianych lub polarowych oraz druga para roboczych i podgumowanych na wewnętrznej stronie. Rękawice wełniane lub polarowe są na tyle cienkie, że swobodnie można w nich operować aparatem. Są jednak relatywnie mało przyczepne. Nie ma w nich tej pewności trzymania aparatu. Dlatego potrzebna jest druga para. W tych podgumowanych obciąłem końcówki wybranych palców. Dzięki temu operowanie przyciskami jest nadal dobre. Dają one trochę dodatkowego ciepła i zdecydowanie poprawiają chwytność.

Zakładam więc jedną parę wełnianych lub polarowych i na nią drugą z podgumowaniem. Przyczepność aparatu do dłoni w takim zestawie jest niesamowicie dobra. Aparat wręcz się „klei”.

Testowałem je w środowisku naturalnym i przy temperaturach minus kilka stopni sprawdzają się dobrze. Na niższe temperatury już nie wystarczą. Niemniej zdecydowanie lepiej robiło mi się zdjęcia w tych rękawiczkach niż bez nich.

Zdjęcia rękawiczek zimowych dla fotografa

Rękawiczki polarowe
Czarne rękawiczki polarowe.

Rękawice robocze z przyciętymi końcówkami na palce
Rękawice robocze z przyciętymi końcówkami na wybrane palce.

Wersja dla fotografa
Wersja dla fotografa.

Wersja zimowa dla fotografa
Wersja zimowa dla fotografa

Podsumowanie na zakończenie

Zdjęcia robione zimą niosą pewne wyzwania nie tylko dla aparatu i pozostałego sprzętu fotograficznego, ale i dla samego fotografa. Dlatego warto pomyśleć o odpowiednim zabezpieczeniu. Zmarznięte dłonie będą zniechęcały do dalszego fotografowania.

Pamiętam, jak kiedyś fotografowałem w bardzo mroźny poranek. Jeszcze analogowo. Temperatura była pewnie jakieś minus dwadzieścia. Wschodzące słońce tworzyło długie cienie od grubo oszronionych traw. Widok był niesamowity. Niestety nie miałem wtedy odpowiednich rękawiczek, więc musiałem fotografować bez nich. Dłonie szybko przemarzły więc nie byłem w stanie z byt długo robić zdjęć. Mimo to udało się złapać ciekawy kadr.

Jeśli więc planujesz fotografowanie zimą, zorganizuj sobie odpowiednie ocieplenie dłoni i nie tylko ich.

[Aktualizacja 19.12.2022 r.]

Janek podesłał mi kolejne informacje dotyczące cieplejszej wersji rękawiczek. Tak więc zapraszam.

Otóż po naszej dyskusji, w której pojawiły się różne pomysły, jak fajnie, a niedrogo, rozwiązać kwestię ochrony dłoni przy większych mrozach – zacząłem przymierzać się do wykoncypowania owego „sweterka” dla cienkich rękawiczek. Ale zaczął się wyłaniać problem, z czego to zrobić, aby było skuteczne i w miarę łatwe do wykonania, a jednocześnie jakoś wyglądało, a okazało się, że żadnych starych rękawiczek włóczkowych nie miałem.

I w końcu uznałem, że chyba łatwiej będzie kupić i odpowiednio dostosować rękawiczki model podobny do moich, ale z ocieplaczem. Czyli skłoniłem się do tego, na co nie zdecydowałem się rok temu, kupując rękawiczki cienkie (model 1153). No i muszę przypomnieć, co Przemku sygnalizowałeś w dyskusji, że zamówiłeś już takie rękawiczki przez Internet. To była dobra decyzja.

Pojechałem więc dziś do hurtowni i nabyłem parę rękawiczek model 1154. W hurtowni miałem ten „luksus”, że mogłem przymierzyć różne rozmiary i zadecydować, które wezmę. Wybrałem jednak o rozmiar większe, niż te poprzednie, bo potrzebowałem, aby dłoń nie miała zbyt ciasno. Kosztowały ok. 16 zł.

Potem już tylko półtorej godziny roboty, a najwięcej zachodu było z wykończeniem brzegów przecięć, aby obrzucić skórę wraz z warstwą ocieplacza. Zastanawiałem się przez chwilkę czy może, zamiast obrzutki wykonać wewnętrzne klejenie, ale po przecięciu warstw szybko zrezygnowałem z klejenia na rzecz ręcznego obszycia brzegów. Klejenie w tych ciasnych przestrzeniach palców rękawiczek nie dawało w moim przekonaniu kontroli nad równym połączeniem warstw, a ręczne szycie tak. A i tak szycie nie było komfortowe. […]

Uznałem, że muszę wypróbować moje nowe rękawiczki, te ocieplane (1154).

Otóż dziś rano wybrałem się do Parku  Łazienkowskiego na krótki spacer. Było ok. minus 5 st. C, ale że wiał niemiły wiatr, to chłód odczuwalny sięgał faktycznie nawet minus 10, jak to wykazywał dla Warszawy portal Weather Forecast. Czyli warunki świetne do wypróbowania mojego nowego produktu rękawiczkowego. Spacer trwał ok. 1,5 godziny, czyli tyle, ile zazwyczaj wystarczy na obejście Parku.

No i jak się okazało w praktyce, te moje nowe ocieplane rękawiczki sprawiły się koncertowo. I były, jak oceniam, równe w ochronie termicznej dłoni, moim rękawiczkom zimowym, które noszę w zimie na co dzień. Odchylanie paliczków rękawiczkowych udało się rewelacyjnie, bo tak ich zsuwanie,  jak i nasuwanie było łatwe, błyskawiczne, bezproblemowe. Wypadło to nawet lepiej, niż w tamtych cienkich, bo ocieplacz z obrzutką świetnie usztywniły brzegi przecięć. A okazało się to ważne, bo operatywność przy obsłudze przycisków, pokręteł aparatu wymagała na chwilę końce palców odsłonić, by po chwili je schować. Te minus 5 (a odczuwalnie minus 10) dawało o sobie znać przez 3 minuty fotografowania, bo odsłonięte części palców już to trochę czuły. Po chwili, palce do środka, odpięcie aparatu ze statywu i chwyt za statyw, a następnie przejście na kolejne miejsce fotografowania. I znowu…
Czyli półtorej godziny zabawy przy rękawiczkach były warte zachodu. No i tylko 16 zł. I niech się markowe schowają 🙂

15 komentarzy do “Rękawiczki fotograficzne na zimę — jakie tańsze zamienniki?”

  1. Dzięki Przemku, że temat rękawiczek uznałeś za ważny.

    Miałem w dalekiej przeszłości podobne przypadki, gdy przy stosunkowo silnym mrozie (kilka godzin w lesie/parku przy temp. poniżej minus 10 st. C., daje już chłód mocno odczuwalny) szedłem na zdjęcia do parku, a miałem na dłoniach zimowe rękawiczki, które wytrzymywały i dużo większe mrozy niż minus 15 st.C. Ale one w żaden sposób nie nadawały się do obsługi mojego aparatu, więc co chwila zmuszony bywałem je zdejmować (i uważać, aby nie zgubić). I pamiętam, że po zaledwie paru minutach na moje gołe dłonie, które wręcz już odmawiały pracy, musiałem ponownie założyć rękawiczki i wsunąć je dodatkowo do kieszeni kurtki, aby przywrócić palcom elastyczność i czucie.

    W toku swoich niedawnych poszukiwań tańszej alternatywy dla markowych rękawiczek fotograficznych, natrafiałem także na rękawiczki z polara z gumowanymi końcówkami palców (chyba dla elektryków) i długo się zastanawiałem, czy ich nie spróbować. W końcu jednak zdecydowałem się na te dla kierowców z koźlęcej skóry.

    Ale Twój pomysł, na rękawiczki dwu warstwowe jest bardzo dobry. I dzięki niemu (już teraz w trakcie pisania) pomyślałem, aby jakiś „sweterek” zafundować także moim „koźlątkom”. Wtedy żadna zimowa sesja polowa nie będzie już straszna. Wielkie dzięki za pomysł!

    1. Wczoraj wieczorem fotografowałem w Poznaniu. Łapałem ruch uliczny i świąteczne dekoracje. Było kilka stopni na minusie, więc rękawiczki się przydały. Bez nich na pewno bym zrobił mniej zdjęć. Zamówiłem sobie przez Internet te z Twojego opisu, ale w wersji cieplejszej. Przytnę je, by końcówki odchylać i sprawdzę, jak się spiszą. Dzięki za opis.

      1. Przemku,
        Jeżeli te rękawiczki są skórzane z wewnętrznym ociepleniem, jak rozumiem, to zanim przetniesz skórę i ocieplacz, zwróć uwagę na to, jak jest wykonana tkanina ocieplająca, aby ewentualnie zrobić jakieś zabezpieczenie przed rozwarstwieniem i pruciem.
        Jeżeli chcesz zrobić przecięcie, jak w moich rękawiczkach, czyli tylko pod spodem, to zalecam ostrożność. W takim przypadku w trakcie przecinania (najlepszy skalpel, lub nóż o b. ostrym czubku) do środka danego palca rękawiczki trzeba wsunąć coś twardszego (np. wąską linijkę plastikową lub coś podobnego), co lekko naciągnie skórę palca rękawiczki i zabezpieczy przed przecięciem wierzchniej skóry rękawiczki. Trzeba też uważać, aby nie naruszyć fabrycznych szwów kawałków skóry.
        Powodzenia!

          1. Koncepcję tej „nakładki” warto dobrze rozważyć, aby całość nie okazała się zbyt sztywna.
            Z mojego doświadczenia z moimi cienkimi rękawiczkami koźlęcymi wynika, że skoro okazały się wystarczające przy mrozie kilku stopniowym, to na czas niefotografowania końcówki palców moich dłoni mogły być schowane w końcówkach palców rękawiczek, a owe przecięcia nie sprawiały mi dyskomfortu z powodu „nieszczelności”. Przypuszczam też, że ocieplacz wewnętrzny w Twoich rękawiczkach będzie mógł pełnić na brzegach przecięć funkcje czegoś w rodzaju „uszczelki”. To zależy, w jaki sposób te przecięcia zostaną zaszyte/obszyte/itd.

    1. @Adam
      Dzięki za uznanie. Oczywiście mówiąc, że „potrzeba jest matka wynalazków”, nie wymyśliłem prochu. Ograniczone lub oszczędzane środki materialne sprawiały w przeszłości, że ileś tam razy naprawiałem swoje wyposażenie fotograficzne, gdy się coś łamało, pękało, czy urywało – zamiast wyrzucić i kupić nowe. I czasem te moje robótki były lepsze niż te „fabryczne”. No i pewien zmysł racjonalizatorski skłonił mnie już kilka razy do radzenia sobie w sytuacjach, gdy albo coś trzeba usprawnić, albo jest z mojego punktu widzenia zbyt drogie.
      Pozdrawiam!

    1. W sumie wszystkie pomysły są dobre, jeśli prowadzą do celu, którym jest komfort fotografowania, czyli nie tylko ochrona dłoni przed mroźnym chłodem, ale i zapewnienie wygody i precyzji w obsłudze przycisków i pokręteł aparatu, tak w menu, jak i na body oraz obiektywie. Trzeba też brać pod uwagę różnice w odporności na mróz dłoni fotografów, bo każdy może mieć inną.

    1. @Basia
      A czy może Pani podzielić się z nami swoim doświadczeniem, jak to u Pani bywało dotąd z zimowym fotografowaniem?
      Będzie nam miło to poznać.

  2. Mój komentarz po aktualizacji z 19 grudnia 2022 r.

    Dziękuję Ci Przemku za umożliwienie mi prezentacji moich osobistych doświadczeń. Chodzi mi przede wszystkim o pobudzenie innych do kreatywności. Bo jest tak, jak napisał wyżej Adam: „Chcieć to móc”.
    I im będzie nas więcej z pomysłami, nad którymi warto się pochylić, tym lepiej. Pozdrawiam!

Co o tym sądzisz? Zostaw komentarz