Dnia piątego głównym motywem fotografowania był wodospad Kamieńczyka w Szklarskiej Porębie. Wodospad i potok Kamieńczyk. Zdjęcia znowu robiłem z długim czasem, ale tutaj z uwagi na silne zalesienie nie musiałem już stosować dodatkowych filtrów przyciemniających, wystarczyło maksymalnie przymknąć obiektyw przysłony. Zdjęcia robię jpg + RAW. Przekonałem już się, że z RAWów można zdecydowanie więcej wyciągnąć. Oczywiście szybkość zapełniania się karty pamięci w aparacie jest zdecydowanie większa, jak również żywotność baterii krótsza, ale i tak warto.
Poniżej dwa zdjęcia. Pierwsze wywołane z RAWa, drugie z jpga.
Zwiedzanie Jaskini Niedźwiedziej było zaplanowane z wyprzedzeniem. Aby ją zwiedzić należy wcześniej zarezerwować sobie bilet. Z parkingu dojście do jaskini zajmuje około 20 minut pod warunkiem, że po drodze nie robimy zdjęć. Płynie tam jednak malowniczy strumień, więc trzeba mieć tego czasu odpowiednio więcej, ewentualnie robić tam zdjęcia w drodze powrotnej. Zwiedzanie samej jaskini odbywa się tylko z przewodnikiem i zajmuje około 40 minut. Pozwolenie na wykonywanie zdjęć związane jest dodatkową opłatą 10zł. Zdjęcia robi się w trakcie zwiedzania. Grupy są 15 osobowe, przejścia dość wąskie, więc jest trochę ciasno, nie można liczyć na swobodę fotografowania i odpowiednią ilość czasu. Przewodnik ciekawie opowiada, ale włącza oświetlenie tylko na pewien czas. Należy zaopatrzyć się też w ciepłą bluzę, bo panuje tam stała temperatura około +6 st. C, a podstawą w fotografii jaskiń, to stabilne trzymanie aparatu, więc nie można pozwolić sobie na trzęsienie się z zimna :-). Aparat miałem ustawiony na czułość ISO 800 i największy otwór przysłony. Czas ustawiał się automatycznie. W zależności od panujących wewnątrz warunków oświetleniowych wychodził od około 1/30 do kilku sekund. Przy zdjęciach nie korzystałem z lampy błyskowej, tylko z zastanego oświetlenia i małego statywu.
Trzeciego dnia „nogi” zaprowadziły mnie do Szklarskiej Poręby. Tutaj zwiedziłem wyciąg krzesełkowy na Szrenicę. Zwiedzanie wyciągu jest dwu, a nawet czteroetapowe. Dwa etapy pod górkę i dwa na dół, z przerwą na robienie zdjęć w okolicach szczytu.
Po przybyciu do Karpacza pierwsza atrakcja, to cukiernia „Spokojna”. Kawa z pyszną roladą na dobry początek. Później spacerkiem w stronę Świątyni Wang. Spacerek dość męczący, ale po drodze można zobaczyć zaporę na Łomnicy z wodospadem.
Dzień pierwszy minął pod znakiem kierownicy i testowania twardości fotela kierowcy. Testowanie zakończyło się sukcesem i w godzinach popołudniowych został osiągnięty cel zwany Mysłakowicami koło Jeleniej Góry.
Pierwsze zdjęcia po przybyciu zrobiłem klematisom.
Strona korzysta z ciasteczek w celu analizy statystycznej ruchu. Możesz to zaakceptować lub wyłączyć obsługę ciasteczek w ustawieniach swojej przeglądarki.