Dnia piątego głównym motywem fotografowania był wodospad Kamieńczyka w Szklarskiej Porębie. Wodospad i potok Kamieńczyk. Zdjęcia znowu robiłem z długim czasem, ale tutaj z uwagi na silne zalesienie nie musiałem już stosować dodatkowych filtrów przyciemniających, wystarczyło maksymalnie przymknąć obiektyw przysłony. Zdjęcia robię jpg + RAW. Przekonałem już się, że z RAWów można zdecydowanie więcej wyciągnąć. Oczywiście szybkość zapełniania się karty pamięci w aparacie jest zdecydowanie większa, jak również żywotność baterii krótsza, ale i tak warto.
Poniżej dwa zdjęcia. Pierwsze wywołane z RAWa, drugie z jpga.
Trzeciego dnia „nogi” zaprowadziły mnie do Szklarskiej Poręby. Tutaj zwiedziłem wyciąg krzesełkowy na Szrenicę. Zwiedzanie wyciągu jest dwu, a nawet czteroetapowe. Dwa etapy pod górkę i dwa na dół, z przerwą na robienie zdjęć w okolicach szczytu.
Po przybyciu do Karpacza pierwsza atrakcja, to cukiernia „Spokojna”. Kawa z pyszną roladą na dobry początek. Później spacerkiem w stronę Świątyni Wang. Spacerek dość męczący, ale po drodze można zobaczyć zaporę na Łomnicy z wodospadem.
Dzień pierwszy minął pod znakiem kierownicy i testowania twardości fotela kierowcy. Testowanie zakończyło się sukcesem i w godzinach popołudniowych został osiągnięty cel zwany Mysłakowicami koło Jeleniej Góry.
Pierwsze zdjęcia po przybyciu zrobiłem klematisom.
Coraz częściej dochodzę do wniosku, że powinienem zaprzyjaźnić się ze statywem (i z paroma innymi akcesoriami). Wspólne wycieczki mogą przynieść niespodziewany efekt. Zdjęcie fal morskich, temat banalny jak nie wiem co, a jednak. Statyw umożliwił zrobienie takiego zdjęcia.
Strona korzysta z ciasteczek w celu analizy statystycznej ruchu. Możesz to zaakceptować lub wyłączyć obsługę ciasteczek w ustawieniach swojej przeglądarki.