Camera Raw - obszary prześwietlone - białe

Czerwone plamy na zdjęciach w Camera Raw – jak usunąć

Dostałem pytanie od Lecha o czerwone plamy na zdjęciach otwieranych w Camera Raw. Oto one: “Od pewnego czasu zauważyłem że robione w Canonie EOS D – 250 pliki RAW po otwarciu w Photoshop Camera Raw mają w niektórych miejscach większe lub mniejsze plamy czerwone. Żadne ustawienia ich nie usuwają. Po zapisie jako jpg znikają. Ponieważ wysyłam zdjęcia do Adobe Stock nie chciałbym aby miały jakieś wady techniczne.”

W tym przypadku mogę się domyślać, że chodzi o tak zwany alarm prześwietleń dostępny w programie graficznym. Jeśli te czerwone plamy są w miejscach, które po zapisie do JPG są białe, to właśnie tak jest. Wtedy czerwone miejsca wskazują prześwietlony obszar zdjęcia. Jest to funkcja programu i można ją wyłączyć.

Na stronie https://helpx.adobe.com/pl/camera-raw/using/make-color-tonal-adjustments-camera.html w sekcji “Podgląd przycinania świateł i cieni” możesz przeczytać: “Obcinanie występuje wtedy, gdy wartości kolorów pikseli są wyższe od maksymalnej lub niższe od minimalnej wartości, jaka może być wyświetlona w obrazie. Wartości zbyt jasne są obcinane do bieli, a zbyt ciemne do czerni. W efekcie następuje utrata szczegółów obrazu. Aby zobaczyć, które piksele będą odcinane razem z resztą przeglądanego obrazu, wybierz u góry histogramu opcję Cienie lub Światła. Aby zobaczyć obcięcie cienia, naciśnij klawisz U; aby zobaczyć obcięcie światła, naciśnij klawisz O.”

Chodzi o to, że aparat ma ograniczoną możliwość rejestrowania obszarów zbyt kontrastowych i przy ustawieniu określonych parametrów ekspozycji może dojść do sytuacji, że pewne obszary, które dla człowieka po prostu są jasne, dla aparatu są zupełnie białe. Podobnie w drugą stronę. Pewne obszary, które dla człowieka są ciemne, dla aparatu mogą być już zupełnie czarne.

Alarm prześwietleń w Camera Raw i Lightroom

Ta sama funkcja występuje w Adobe Lightroom. Poniżej zrzuty ekranu dla obu programów.

Zdjęcie źródłowe
Zdjęcie źródłowe bez obróbki.

Camera Raw - obszary prześwietlone - białe
Camera Raw i wygląd zdjęcia z zaznaczonym na czerwono obszarem prześwietlonym.

Lightroom - obszary prześwietlone - białe
To samo w Adobe LIghtroom.

Zieloną strzałką zaznaczone jest miejsce, za pomocą którego możesz wyłączyć działanie tej funkcji. Wystarczy kliknąć na trójkącik.

Zdjęcie po obróbce
Zdjęcie po obróbce.

Lightroom - obszary prześwietlone - białe - zdjęcie po obróbce
Widok zdjęcia po obróbce z zaznaczonymi prześwietleniami i ustawieniami suwaków.

Jak widać nie usunąłem całkowicie prześwietleń, bo takie niewielkie mi nie przeszkadzają. Takie działanie jest możliwe głównie dzięki zapisowi fotografii do formatu RAW, który ma w swoim pliku więcej informacji niż plik w formacie JPG. O różnicach między tymi formatami możesz przeczytać we wpisie RAW czy JPG – co jest lepsze i do czego?

Tak więc na zakończenie można napisać, że te czerwone plamy to wada techniczna zdjęcia. Jednak tylko w tym znaczeniu, że są na nim pewne obszary prześwietlone. Czerwone plamy wskazują obszary zupełnie białe. Jednak jeśli taki był zamysł, by w tych miejscach była biel to zdjęcie nie ma wady pod tym względem.

Aby uniknąć prześwietleń trzeba trochę niedoświetlić zdjęcie względem pomiaru. Szerzej na ten temat jest we wpisie Kompensacja ekspozycji – lekarstwem na prześwietlone zdjęcia oraz w ebooku Ekspozycja – Barwa – Ostrość.

5 komentarzy do “Czerwone plamy na zdjęciach w Camera Raw – jak usunąć”

  1. Jeżeli fotoamator już zainwestował w Photoshopa, to nie powinien się dziwić, że Camera Raw wskazuje mu jego błędy, jakie popełnił w obszarze ekspozycji przed naciśnięciem spustu migawki. CR pokazała mu przepały na czerwono i chwała jej. A zatem wadą zdjęcia są nie czerwone plamy, a lokalne prześwietlenia. A na marginesie, nie tylko Camera Raw, będąca wtyczką do PS, czy Lightroom, umie wskazać przepały. Darmowy Raw Therapee też to umie, tyle że pokazuje na czarno.
    Czyli zamiast dziwić się, że program wskazuje błędy, warto poświęcić więcej uwagi ustawieniom ekspozycji. Nie znalazłem w specyfikacji Canona 250D, czy posiada wbudowany HDR, ale to bardzo pożyteczna opcja, jeśli jest, a w fotografii krajobrazowej wręcz niezastąpiona, szczególnie w dniach słonecznych. Tak, jak bracketing ekspozycji. I jak czasem filtr połówkowy.

    1. W fotografii krajobrazowej faktycznie dość łatwo o prześwietlenie, zwłaszcza przy jasno podświetlonych chmurach i ustawieniu ekspozycji na poprawne naświetlenie tego co na ziemi. Kiedyś często stosowałem filtr połówkowy. Teraz robię przeważnie HDRy, ale nie te prosto z aparatu. Wolę zrobić kilka zdjęć z różną ekspozycją i połączyć je dopiero w programie graficznym. Mam wtedy większą kontrolę nad efektem końcowym.

      1. Gdy mowa o fotoamatorach, to najprostszym sposobem na HDR jest ten w budowany w aparat, bo oprogramowanie aparatu eliminuje korzystanie z osobnego programu komputerowego, który zazwyczaj jest płatny. W ustawieniach HDR w aparacie mam sześć stopni korekt ekspozycji, co mnie w zupełności wystarcza w aspekcie efektu końcowego.Ale HDR dla niektórych wiąże się z pewną niedogodnością, a mianowicie, że dla uzyskania właściwego efektu trzeba nosić ze sobą statyw.
        Co do przepałów, nie tylko krajobraz dostarcza takich trudnych momentów. Fotografowanie nieco mrocznych wnętrz w słoneczny dzień, gdy okna dostarczają “bombę” światła, też bywa trudne. Wtedy, gdy jestem bez statywu, albo nie wolno mi go użyć, sposobem jest HDR wbudowany, a aparat staram się opierać gdzieś na jakimś meblu, przy ścianie, na murku, itp. Mój “wynalazek” z monopodem, który Ci kiedyś zaprezentowałem, ma szanse rozwiązać ten problem. Monopod, w przeciwieństwie do statywu, bywa jakoś łatwiej tolerowany w niektórych miejscach.

          1. Dziękuję za reklamę mojego “wynalazku”, który niech wszyscy sobie kopiują bez ograniczeń. I ulepszają…

            A teraz, co do HDR. Sam sposób łączenia w moim Sony (trzy obrazy), jest zawsze standardowy, tzn. aparat wykonując trzy takie same klatki nakłada je na siebie i ja na ten proces nie mam wpływu. To jest automat. Natomiast mam wpływ w sześciostopniowej skali na głębokość korekty ekspozycji dwóch z tych trzech klatek. Jedna klatka jest neutralna. Pierwszy stopień to łączenie obrazów (jak pamiętam) -1, 0 i +1, drugi stopień -2, 0 +2, itd do sześciu.
            Ten ostatni z szóstkami najbardziej gasi światła i najbardziej rozjaśnia cienie i należałoby go stosować do najbardziej kontrastowych scen. Mnie takie się jeszcze nie zdarzały, ale to dobrze, bo zapas ustawień jeszcze jest. Ustawiałem na próbę jeszcze 5-tke, ale wychodziło zbyt blado. W taki piękny słoneczny dzień w lesie wystarczało mi dotąd ustawiać maksymalnie czwarty stopień. Sprawdzałem zawsze w terenie, jak wychodziło w podglądzie i to powiększonym, aby móc dodatkowo w razie potrzeby skorygować i powtórzyć kadr, a nie dopiero martwić się w domu, co zrobić z przepałami.

            I wspomnę jeszcze aspekt historyczny. Otóż przed laty, gdy wchodziłem w nowy system lustrzanek, po epoce dobrego kompaktu, wybierałem właśnie tego producenta, który oferował technikę HDR wbudowaną w aparacie. I wtedy tylko Sony ją oferował. I dlatego padło na Sony A jak wszedłem w system obiektywów z mocowaniem A, to następna lustrzanka też była Sony A. I każda z nich ma wbudowany HDR. W następnych latach i inne marki poszły śladem tej marki i zaczęły dodawać HDR. Dziś nie wyobrażam sobie, aby fotoamator lubiący krajobrazy, przyrodę, przy podejmowaniu decyzji o zakup[ie aparatu, wybierał takie bez HDR.

Co o tym sądzisz? Zostaw komentarz