Muzeum Fotografii w Bydgoszczy – krótka fotorelacja

Korzystając z krótkiego pobytu w Bydgoszczy odwiedziłem tamtejsze Muzeum Fotografii. Posiada ono sporo eksponatów, które warto zobaczyć. Są więc aparaty skrzynkowe, miechowe, małe i duże. Są też i prawie współczesne, czyli z końca ubiegłego wieku. Część osób pewnie jeszcze pamięta, że wtedy fotograf nie tylko fotografował, ale również samodzielnie wywoływał w ciemni odbitki na papierze. Więc jeśli masz takie wspomnienia, to będzie to dla Ciebie taka trochę podróż sentymentalna. Jest pokazany cały potrzebny sprzęt np. powiększalniki, papiery fotograficzne, suszarki itd. Niektóre z pokazanych obiektów muzealnych mam jeszcze w swoim “magazynku”. Mam tu na myśli powiększalnik Krokus 3, lampę ciemniową, suszarkę, gilotynkę i inne akcesoria do wywoływania fotografii. Korci mnie, by kiedyś przypomnieć sobie jak to było. Zobaczyć jak na naświetlonej, białej karce papieru pojawia się obraz. Ale to pewnie kiedyś.

W muzeum jest też pokazany cały zestaw do retuszu zdjęć, czyli takie “potoshopowanie” w starym wydaniu. Poprawianie zrobionych zdjęć było rzeczą normalną. Jednak tylko nieliczni to robili ze względu na konieczny sprzęt i umiejętności. Teraz po prostu jest dużo, dużo prościej.

Z pokazanych eksponatów chyba najbardziej spodobał mi się naświetlacz na żarówką z kloszem zbudowanym z kilku luster. Jak jesteśmy przy oświetleniu, to w jednej z gablot były pokazane “jednorazowe lampy błyskowe”, a tak naprawdę, to żarówki spaleniowe magnezowe, które dawały jednorazowe jasne światło w wyniku spalania jej zawartości. Po “błysku” w uchwyt trzeba było włożyć nową lampę.

Poniżej zamieszczam kilka zdjęć z muzeum (zrobione komórką). Jeśli będziesz w pobliżu, to Muzeum Fotografii na pewno warto odwiedzić.

Muzeum Fotografii mieści się w Bydgoszczy przy ul. Królowej Jadwigi 14. Bilet normalny 5 złotych.
Adres Internetowy http://www.muzeumfoto.byd.pl.

Jeden komentarz do “Muzeum Fotografii w Bydgoszczy – krótka fotorelacja”

  1. Poruszyłeś Przemku tym wpisem moją czułą strunę, tj. skłonność do sentymentalnych wspomnień. Ale u dinozaura, jak ja, to normalne. I jako dinozaur pamiętam przecież te stare „muzealne” czasy, gdy w połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku sam wywoływałem negatywy w koreksie ze spiralnymi prowadnicami, do których w absolutnej ciemni trzeba było wsunąć film wyjęty z aparatu. A koreks górną tarczę spiralną pozwalał ustawiać na film, albo o szerokości 60 mm, albo 35 mm. Korzystałem z obu.
    I lampę na żarówki spaleniowe też miałem. Z nią był jednak ten problem, że zaraz po błysku szklana bańka spalonej żarówki była bardzo gorąca i trzeba było uważać, aby się nie sparzyć. Ale w tamtych czasach nikt z amatorów nie musiał błyskać seryjnie, jak paparazzo, więc pośpiech nie był konieczny.
    Dzięki za tę podróż sentymentalną. I za adres Muzeum w Bydgoszczy. To dla mnie wprawdzie kawałek podróży, ale w Bydgoszczy mają u Sowy przy Mostowej wspaniałe lody, więc może się znowu na nie skuszę :-), a „przy okazji” wpadnę do Muzeum.

Dodaj komentarz