Zachód słońca #1

Czasami muszę się zatrzymać, by zrobić zdjęcie

W zeszłym tygodniu wracałem samochodem do domu i w lusterku zobaczyłem słońce zachodzące między drzewami. Musiałem 🙂 się zatrzymać i zrobić zdjęcie.

Oczywiście nie musiałem, ale chciałem. Jechałem sam, więc nikt nie protestował, że się zatrzymuję i robię przerwę w jeździe. Kiedy jedziesz w towarzystwie, które nie fotografuje, takie przerwy na zdjęcia nie zawsze spotykają się z entuzjastycznym przyjęciem. 🙂 Teraz jednak mogłem spokojnie wjechać w pobliską boczną dróżkę i zaparkować samochód. Krótki spacer i zdjęcia zrobione. Myślę, że warto było.

Zachód słońca #1

Zachód słońca #2

Zachód słońca - panorama

Tutaj przydała się długa ogniskowa. Użyłem obiektywu 150 mm, który przy matrycy „4/3” daje ekwiwalent ogniskowej 300 mm dla pełnej klatki. To była maksymalnie długa ogniskowa, którą wtedy miałem pod ręką. Ostanie zdjęcie odzwierciedla faktycznie uzyskaną szerokość kadru. Pierwsze dwa zdjęcia zostały dodatkowo skadrowane w programie graficznym (drugie bardziej), by uzyskać na nich trochę większe zbliżenie. Wszystkie ujęcia były zrobione przy tej samej ogniskowej.

8 komentarzy do “Czasami muszę się zatrzymać, by zrobić zdjęcie”

  1. To drugie zdjęcie, gdzie tarcza słoneczna jest w pełni, jest niesamowite. Znalazłeś się Przemku w dobrym miejscu i we właściwym czasie.
    Pozdrawiam!

  2. Panie Przemku, można prosić o parametry ekspozycji? Użył Pan jakichś filtrów, np. połówkowego szarego? W jakim trybie było mierzone światło? U mnie zachody słońca są na ogół niedoświetlone, a tarcza słoneczna to najczęściej wypalona „dziura” 😀 Pozdrawiam!

    1. Dzięki, że pytasz. Wszystkie trzy ujęcia były robione w trybie preselekcji przysłony „A”. Aparat dobierał więc czas naświetlania do wprowadzonej przysłony. ISO ustawione na najniższe 200. Pomiar matrycowy. Pierwsze zdjęcie z pełną tarczą słoneczną było robione przy korekcie ekspozycji – 2 EV. Kolejne, na których jest już tylko kawałek słońca z korektą – 1 1/3 EV. Początkowo miałem ustawioną przysłonę f/5.6, ale czasy były zbyt krótkie, wychodziły poza zakres czasów w aparacie. Dlatego podniosłem do f/8 i wtedy zdjęcie z pełnym słońcem było już robione z czasem 1/3200 sekundy. Kolejne zdjęcie, na którym widać połowę słońca czas wyszedł taki sam 1/3200, a na zdjęciu z najmniejszą częścią słońca 1/1250 sekundy. Zdjęcia robiłem bez żadnych filtrów. Zapis do formatu RAW. Zdjęcia obrobiłem w programie graficznym. Tutaj podniosłem wartość balansu bieli, by były trochę cieplejsze. Zniwelowałem też w pewnym stopniu różnicę między słońcem a niebem. Podniosłem ekspozycję i zmniejszyłem jasność jasnych partii obrazu. W efekcie tego jasność słońca pozostała prawie bez zmian, za to niebo było jaśniejsze i bardziej zbliżone, do tego, co było widać. Nasz wzrok dużo lepiej dostosowuje się do kontrastów w porównaniu do matrycy w aparacie. Fotografowanie ze słońcem w kadrze sprawia właśnie ten problem, że mamy do czynienia z bardzo dużymi kontrastami. W zdecydowanej większości kadrów słońce wyjdzie wypalone. Tutaj też takie jest, a jednak to nie razi. Zacznie razić, kiedy oprócz słońca wypalone będzie również jego otoczenie. Wtedy z pomocą przychodzi pogoda i odpowiednio gruba warstwa atmosfery, która filtruje i osłabia światło słoneczne. Dlatego przy słońcu nad horyzontem jest najłatwiej złapać dobry kadr. Nawet czasami z jego czerwoną tarczą. Wtedy jeszcze przyda się technika HDR — łączenia kadrów z różną intensywnością naświetlonych.

      1. Pięknie dziękuję za tak wyczerpującą odpowiedź! Teraz może i mi uda się sfotografować ładny zachód słońca? 🙂
        Dzięki przysłonie f/8 zdjęcie mogło wyjść nawet ostrzejsze niż przy f/5.6, bo szkła Olympusa najczęściej dają najbardziej ostry obrazek dla przysłon w okolicach f/7.1 i f/8.

        1. Dzięki za podpowiedź. Sprawdziłem rozdzielczość tego obiektywu 🙂 To był M.Zuiko Digital 40-150 mm f/4.0-5.6 ED R. Przy ustawieniu tele 150 mm faktycznie przy f/8 jest najostrzejszy. Natomiast przy 40 mm ostrzej jest już przy f/5.6. Przy ogniskowej 100 mm różnice się zacierają i zarówno f/8, jak i f/5.6 dają podobną ostrość.

          1. Hmmm… W takim razie ja też muszę sprawdzić swoje obiektywy Olympusa, bo od dawna, żeby uzyskać dużą głębię ostrości w fotografii krajobrazowej, używam przysłon f/7.1 lub f/8 🙂
            Ten obiektyw jest fajny, bo jest tani, nieduży, leciutki i daje całkiem ładny obrazek. Lubię go nawet bardziej niż droższy obiektyw Olympusa o tym samym zakresie ogniskowych i świetle, ale wykonany z metalu.

Co o tym sądzisz? Zostaw komentarz